Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2020

,,Jeden miesiąc - jeden film" cz.2

Czołgiem. Jak już mówiłam te dwa pierwsze miesiące będą czasem takich podsumowań, ale będzie też kilka innych wpisów, jak ja to mówię z du#y, aby Was nie zanudzić. Jako, że styczeń dopiero się zaczął chciałabym zrobić podsumowanie mojego challengu, który sobie postanowiłam rok temu. Już kiedyś o tym pisałam (KLIK) dlatego dzisiaj zapraszam Was na drugą część filmów, które widziałam w zeszłym roku i ich recenzji. Chodzi oczywiście o filmy kinowe.  

Wyłonimy też zwycięzce, czyli ,,zajebistość roku" i ,,syf z pępka".

Ogólnie chodzi o to, że każdego miesiąca miałam iść przynajmniej raz do kina. Nie udało mi się to niestety bo pominęłam aż, albo tylko (chociaż w sumie aż) trzy miesiące. Muszę sobie zmienić czcionkę bo mnie wku#wia i jako, że zawaliłam to moje postanowienie poopowiadam Wam o moich filmach na których byłam. 

A no i w pierwszej części napisałam, że pod koniec 2019 będę pisała o moich 24 postanowieniach i nie napisałam bo mi się nie chciało. A i to by było strasznie nudne. Większość się udało osiągnąć, a z tych nieudanych to właśnie ,,Jeden miesiąc - jeden film" jest jednym z nich. Ale już przechodzimy do gadaniny...

W czerwcu filmu nie było, był to pracowity miesiąc, bo opalałam się na leżaczku, także już zaczynamy od wtopy. Zacznijmy więc od lipca... i to z grubej rury,


,,Midsommar"

Wiem, że większość z Was czyta tylko początki po spacji, więc już mówię, żeby nie zabierać na to dzieci. Ani dorosłych, ani w ogóle nikogo. Ogólnie jestem fanką horrorów, a to że wpuszczali od 18 roku życia mogło mi dać jakąś tam czerwoną lampkę, że coś z tym filmem jest nie tak.

Ogólnie fabuła spoko, dziewczynę spotkała katastrofa, straciła całą rodzinę i z chłopakiem, który ma ją totalnie w dupie, postanawia pojechać na długie wakacje gdzieś w ciul daleko, do jakiegoś zadupia, które ma swoją miejscową zacofaną ludność. Myślicie, że tam będzie strach, duchy, jakieś zjawiska paranormalne? Spoko, nic z tych rzeczy. Nasza bohaterka zapoznaje się z dziwnymi zwyczajami tutejszych mieszkańców, sztywnych jak moja nauczycielka od matmy. Staje się jedną z nich, je to co oni, ubiera się w białe prześcieradła od Chajzera,  śpi razem z nimi, i wszyscy piją jakąś dziwną herbatkę, która sprawia, że jesteś na jakimś dziwnym haju. Wszystko byłoby okej, gdyby nie zasady, które tam panują. 



Jak kończysz 70 parę lat (nie pamiętam już ile), nie ważne czy dożyjesz, musisz skoczyć sobie z urwiska i się zabić, a jak przeżyjesz to twoje dziecko walnie cię młotkiem. Ale spokojnie, w tym samym czasie ktoś z tutejszych też musi zajść w ciąże, więc się odrodzisz. Oczywiście to "robienie dzidziusia" (są tu jakieś dzieci?) odbywa się przy wsparciu ludzi z całej wioski, a jedna nawet trzyma cię za rękę.  Film kończy się tym, że główna bohaterka staje się majową królową, obdarowana taką ilością kwiatów, że nie może się ruszać, a reszta jej przyjaciół ginie w męczarniach, podpaleni żywcem, albo zjedzeni przez kury. Ogólnie na koniec jest impreza i losują jak w totolotku, kto dzisiaj sobie umrze. Czyli zgonowanie po imprezie nabiera innego znaczenia. Znaczy się spłonie żywcem.

Ten film ma bardzo dobre recenzje, bo w sumie pomysł jest spoko. Poznajemy kulturę, która nie ma racji bytu (Boże, jak ja to mądrze napisałam), na pewno takiego filmu nie ma. Jednak opis, czy sama reklama filmu pokazuje coś innego, na co nie poszłabym z całą rodziną. Film wybierała moja siostra i do dzisiaj ma traumę, a ja muszę się kontaktować z psychologiem. Oczywiście żartuje, ale serio nie jest to gatunek na miły rodzinny wieczór w kinie. Dla bohaterów śmierć była czymś super, coś jak uśmiercanie Simów, ale dla mnie ten film jest jednak za mocny. Psychodeliczny.


3/10 w skali zajebistości

W sierpniu byłam na dwóch filmach:


,,Annabelle narodziny zła"

Ciężko mi cokolwiek o nim napisać, bo za bardzo nie pamiętam co tam się działo. Kolejna historia z lalką, która niemiłosiernie mi się myli z laleczką Chuckie. Jednak zupełnie inna od poprzednich części więc tutaj na plus. I znowu, gdyby nie ciekawość ludzka, to Annabelle siedziałaby sobie grzecznie w gablotce. Pisało, żeby nie otwierać, ale ktoś otworzyć musiał, aby była nowa część. Coś jak otwarcie puszki z mielonką, otwierasz i widzisz grozę. 


7/10 w skali zajebistości

,,Król Lew"

Powiem Wam szczerze, że jestem wielką fanką Disney'a ale tego filmu chyba jeszcze nie widziałam. Także poszłam na tą lepszą wersje. Jeśli chodzi o grafikę to jest genialna. Wyglądają, jak żywe stworzenia, muzyką również byłam zachwycona. Hakuna Matata i te klimaty, no nie ma chyba lepszych piosenek oprócz tej do reklamy Media Expert . Jedyny minus, że się nie popłakałam przy śmierci Mufasy, a jestem dosyć wrażliwa, więc to dziwne. Ale miałam katar więc chusteczki się przydały. Fajne, ale jak ktoś oglądał to nic więcej się nie działo. 


8,5 w skali zajebistości

I mamy wrzesień:


,,To - rozdział II"

Ciężko mi było oglądać ten horror, ponieważ nie widziałam pierwszej części, a ta się opierała bardzo na niej. Później sobie zobaczyłam, ale to nie to samo. Bohaterowie dorośli i powrócili po latach i Clown też powrócił i i i balony. Klimat fajny, historia bardzo, aż nie zauważyłam, że zjadłam tyle nachosów w kinie. Jaki jest jednak minus? Kompletnie nie straszne... jak tarcie zadka o beton. Albo jak ktoś wymówi Twoje imię w pracy, gdy się opierdzielasz.

Kiedyś w pewnym serialu dla dzieci słyszałam tekst że się boją clownów, węży i pająków. Więc jak się tego boicie w filmach to zapraszam do oglądania. Ja jak założę maseczkę też wyglądam jak clown.


4/10 w skali zajebistości

W październiku na filmie nie byłam, natomiast listopad:


,,Boże Ciało"

Polski film, który bardzo mi się podobał. Młody człowiek zaczyna udawać księdza. Dziwne jest to, że nikt się nie kapnął przez ten czas, ale nie o to chodzi w filmie. Ziomkowi wychodzi to bardzo dobrze. Okazuje współczucie po tragedii, która wydarzyła się na wsi, zaczyna rozumieć mieszkańców bardziej niż ktokolwiek. Jednak swoją postawą nie przypomina księdza. Historia człowieka co po gorzale odprawia msze i kompletnie nie wie jak to się robi, czasami śmieszna, a czasami cholernie prawdziwa. Moim zdaniem podobne, ale lepsze od ,,Kler". Jednak bardzo drażnił mnie ten fakt, że nikt się na początku nie zorientował, że księdzem nie jest i od tak przyjęli go do parafii. Pokazuje prawdę o kościele, może trochę naciąganą, ale kto wie, różne rzeczy się słyszało.


8/10 w skali zajebistości

W grudniu też kina nie odwiedziłam bo byłam na zakupkach.

Podsumowując tym razem oba wpisy i cały rok, czas wyłonić zwycięzce. Wyłonimy najlepszą pozycje nazwaną mianem "ZAJEBISTOŚĆ ROKU" i najgorszą, czyli ,,SYF Z PĘPKA". Panie i Panowie famfary proszę (weźcie sobie czymś tam pukajcie)... tum tum tum

Nagrodę za nominacje: ZAJEBISTOŚĆ ROKU 2019 (czyli nic) OTRZYMUJE FILM:

,,Smętarz dla zwierząt" - 9/10 punktów! 

Mówiłam, że uwielbiam horrory, a owy możecie sobie zobaczyć teraz na Netflixie! Chwilę pod nim są filmy... ,,Misz masz, czyli kogel mogel 3" i ,,Król Lew".


Nagrodę za niminacje: SYF Z PĘPKA 2019 (również nic) OTRZYMUJE FILM"


,,Midsommar" - 3/10 punktów!

Nad nim się utrzymały... ,,To - rozdział II" , ,,Eter" i ,,Kobiety Mafii 2".

Podsumowując, rok temu widziałam 11/12 filmów, czyli nie jest źle, ale może pobije ten rekord w tym roku, kto wie. Na pewno będzie jakiś wpis o tym, ale już nie w takiej formie! Ale nominacje będą of course.

A jakie byłyby Wasze nominacje do ZAJEBISTOŚCI ROKU  i SYFU Z PĘPKA? Piszcie w komentarzach, jestem bardzo ciekawa! 


Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze



Podobne wpisy:
7.06.2019 -> Pierwsze recenzja filmu - ,,Cudowny Chłopak"
17.05.2019 -> Historia kina - autorstwa śmieszka. 

Zapraszam też na Instagrama -> historiesmieszka


piątek, 1 listopada 2019

,,24 powody" dla których nienawidzę Wszystkich Świętych.

Czołgiem! Pamiętacie ostatni wpis o tym dlaczego nienawidzę jesieni? (na dole Wam podlinkuje) Tym razem będzie o dzisiejszym święcie. Oczywiście z dystansem do siebie, świata i wszystkiego... bo pamiętajcie, że to blog humorystyczny zapraszam Was na...


24 POWODY DLA KTÓRYCH NIENAWIDZĘ 
WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Po jeden...

Często jest bardzo zimno, pada deszcz i ogólnie jest zła pogoda, a my musimy stać na tej zimnej pizgawicy. Powtórzę się, ale... dlaczego to święto nie może być w sierpniu? Albo chociaż we wrześniu, co by uczniowie się cieszyli z wolnego.

2. Brak miejsc parkingowych - macie 365 dni na odwiedzenie cmentarza. Dlaczego wszyscy akurat wybierają się tego dnia na groby? Zapytał każdy, poszli wszyscy.

3. Ksiądz, który w kazaniu mówi o tym, żeby dawać na tace - dawać hajsy mali ludzie! Nie no, nie tyczy się to każdego księdza, ale zetknęłam się z tym i nie dałam ani złotówki :).

4. Rewia mody - Karyna musiała ubrać mini tak, aby pokazać sąsiadce z grobu obok, że ma nową dziarę na lewym udzie. Nowe ubrania zimowe, świetne fryzury i mejkapy. Fryzjerzy mają pełne łapy... roboty. Nie czuje, że rymuje.

5. Nie ważne, jaka pogoda będzie, każdy i tak przyjdzie w zimowych ubraniach - Wszystkich Świętych to czas, gdzie pierwszy raz wyciąga się zimowe wdzianka i nie ważne, że na dworze w miarę ciepło, to zakładaj kalesony i czapkę. Będziesz się pocił, ale nowe perfumy z Biedry wszystko przytłoczą! W końcu tradycja.

6. Wojna na znicze! - pamiętajcie, że jeśli Wasz ,,grobowy sąsiad" ma więcej zniczy niż Ty, to musisz koniecznie zakupić więcej i lepsze. Znaczy się droższe of course. ,,Tutaj jest jakby luksusowo" - cytując fragment znanego filmu.

7. Spadające liście - pamiętaj, że w czasie mszy, nawet jak spadnie jeden liść na nagrobek, koniecznie musisz podejść i go posprzątać.

8. Kazanie na mszy - szczerze mówiąc przez ten wiatr i stare głośniki ch$#a słyszysz na tym cmentarzu.

9. Rozmyślanie o wszystkim podczas mszy - ,,chyba czuć, że te skarpety są nieświeże. Myślałam, że w zimowych nie będzie czuć. A może to grzyb z tych zimowych"

10. Te kwiaty strasznie psują kompozycje! - a ten czerwony znicz, to co on tam robi? Czyli fenkszuji cmentarne.

11. Znicz się nie chcę odpalić - i nagle wszyscy wiedzą, że nie palisz papierosów, bo nie wiesz jak korzystać z tradycyjnej zapalniczki. Ale spokojnie, dwunastolatek wyjmie swoją i Ci pomoże.

12. Spotkanie rodzinne - przyjdą wszyscy i się ustawią dookoła grobu, jak przy stole (tylko bigosu brakuje). Spokojnie i tak połowy nie znasz, widzisz ich pierwszy raz w życiu, a oni twierdzą, że urosłeś (chyba w szerz) i się pytają o Twoją osiemnastkę, a Ty masz już prawie trójkę na przodzie.

13. Cmentarny labirynt - wchodzisz, szukasz grobu, idziesz do innego, gubisz się, spędzasz święta na cmentarzu, jesz spadające szyszki, odnajdujesz wyjście w 2021 r.

14. ,,Nie lubiłem go, ale świeczkę mu postawię"

15. Zaduma nad tym, że nagrobek wymaga już remontu - zawsze o tym myślimy, zapominamy i przypominamy sobie za rok.

16. Całe sklepy zawalone zniczami - halo? Gdzie kupie płatki?

17. Rozpoczęcie sezonu przed świątecznego - postawiłeś znicz? Jedziemy do marketu. Tam już czekają na Ciebie czekoladki i wszystkie świąteczne gówna z roku na rok to samo...

18. Jedzenie na cmentarzu - ja na oczy nie widziałam, ale słyszałam, że można kupić kiełbasę, watę, czy nawet balona przed cmentarzem. Naprawdę ciężko wytrwać godzinę bez jedzenia? Bo bez balona to rozumiem...

19. Lenistwo - naprawdę nie rozumiem, jak będąc zdrowym, młodym człowiekiem nie można raz ruszyć dupska na ten cmentarz. Ja półprzytomna po nocce do szóstej rano byłam obecna o 10 na cmentarzu i dałam radę. Leżałam sobie na materacu. 

20. Ja wam dam te halołiny - nie rozumiem dlaczego Halloween jest tak źle odbierane przez Polaków? Przecież można świętować obie tradycje...

21. Problemy fizjologiczne - zawsze, ale to zawsze jak jestem na cmentarzu chce mi się siku, pić, a potem myślę o schabowym...

22. Wszystko jest pozamykane - wyszłoby się gdzieś ze znajomymi na pizze czy coś, ale nie można, bo jest święto.

23. Zakorkowane ulice - jeszcze jak musisz prowadzić, a obok ciotka cię kłuje kawałkiem jodły, bo ma kwiat na kolanach.

24. Zanieczyszczanie środowiska - ten problem nie jest śmieszny, bo tony plastików i zniczy szklanych ląduje na śmietniskach i nawet nie chcę wiedzieć ile czasu się rozkłada i utylizuje. Ja staram się kupować droższy znicz, który będzie służył mi na parę lat, później go myje i dokupuje jedynie wkład. Ładniej to wygląda, a i cena później się zwraca.

Tym razem ciężko było mi wymyślić te 24 powody, ale jakoś wyszło. Weźcie te powody oczywiście z dystansem do siebie, bo to nie jest tak, że tego dnia kompletnie nienawidzę. Uwielbiam na przykład chodzić po zmroku na cmentarz, cudownie uczucie i polecam każdemu ruszyć się z domu. No i jest coraz bliżej świąt. Czujecie ten klimat... bo ja jeszcze na szczęście nie :).

Mam nadzieję, że czytacie ten wpis wieczorkiem przy herbatce! I pamiętajcie o tych, których już z nami nie ma. Ale zamiast się smucić, pomyślcie o wesołych chwilach z ich udziałem. To nie musi być smutny dzień. Miejmy nadzieję, że jest im lepiej niż nam :).


Pozdrawiam Kolorowo


Beatrycze


Podobne wpisy:







piątek, 4 października 2019

Co by było gdybym... została testerem kosmetyków?

Czołgiem! Widzicie ludki co się dzieje za oknem? Nie wiem, jak będzie w piątek, ale teraz jak to piszę, to jest jakaś jedna wielka masakra masakr (wtorek). Dzisiaj w ramach Waszego wolnego czasu (of course) zapraszam Was do mojego pokręconego świata, gdzie zostałabym testerem kosmetyków. Jest to mini seria na moim blogu zatytułowana ,,Co by było gdyby" i akurat drugi wpis, podobnie jak pierwszy będzie poświęcony kosmetykom.

Zainspirowana Waszym testowaniem kosmetyków na innych blogach postanowiłam zrobić i swój wpis poświęcony temu, ale jak znacie mnie nie od dziś, normalnie być nie może, dlatego jako markę wybrałam najdroższe i najlepsze kosmetyki, dostępne chyba w naszym kraju! Zapraszam Was moi drodzy (FAMFARY PROSZĘ... tum turudummm) na test kosmetyków z chińczyka.

Powiem Wam szczerze, że jeszcze nie kupowałam nic kosmetycznego w tychże sieciach. Troszkę się bałam jakości tych produktów i że na twarzy wyrośnie mi huba, ewentualnie będę miała grzybicę pochwy na twarzy.

No i się zdecydowałam na ten oto zestaw. Był tak zapakowany, że w większości nie widziałam co jest w środku. Cena dwadzieścia złotych, czyli jeszcze ujdzie. Wyglądem przypomina jak te drogie kosmetyki, jednak całość wali tandetą stąd do Warszawy (stąd, czyli z Gdańska).



Kyle pewnie byłaby dumna


Po otwarciu dotarło do mnie z jak dobrymi produktami mam do czynienia. W środku znalazłam pomadkę i szminkę. Na dole tej szminki jest taki pojemniczek na jeszcze więcej szminki, ewentualnie jakiś chińczyk się wykrwawił, miał rzadką krew więc tam wsadził.

Najlepsze jest to, że te kosmetyki mają ten sam kolor i nie ważne, czym się posmarujesz to i tak wyglądasz tak samo źle. Kolor buraczkowy chyba nie do końca jest moim kolorem. Mam wrażenie, że w tych kosmetykach jest tyle chemii, co w tym barszczyku o równie podobnym kolorze (btw. barszczyk dobry na kaca, pamiętajcie).



Mamy też dwie kredki, mam nadzieję, że do ust. Konturówki do ust, chyba tak to się mówi, jak nie to mnie poprawcie. Jedna ma kolor (zaskoczę Was) buraczkowo - barszczowy. A druga ciul wie do czego pasuje. Najlepsza jest jednak ta ostrzypałka, która ma ostrzyć te kredki, a one są wyciągane i plastikowe... i w ogóle po ch$#j ta temperówka?


Może to nią ciął się ten chińczyk, żeby wlać tą krew do tego pojemnika...
Nie słuchajcie mnie, dzisiaj czarny humor mnie się włączył.

No i żeby jeszcze bardziej przypominać clowna, mamy świetną kredkę do brwi. Czy je podkreśla to nie wiem, ale czoło widoczne z kilometra macie gwarantowane.

Po użyciu tych kosmetyków ledwo moje chusteczki do demakijażu dały radę. Już nie mówiąc o zapachu, jest nawet spoko, taki zapach słodyczy czekoladopodobnych, ale unosi się w powietrzu dłużej, niż moje świeczki. Dodatkowo uczucie po nałożeniu jest podobne do tego, jakbyś miała suche usta posmarowane plasteliną.

No cóż za tą cenę nie było się spodziewać jakiś hitów, ale sama  z ciekawości chciałam zobaczyć jak prezentują się kosmetyki z chińczyka. Żeby nie było, ja sama nie kupuje jakiś drogich marek, bo nie chcę tracić kasy i dawać stówę za podkład. W większości moje kosmetyki są z Avon, Wibo, czy nawet z Biedronki. Swoją drogą ten sklep naprawdę ma dobre kosmetyki, używam ich pudru od jakiś dwóch lat i jestem miło zaskoczona. Wiecie nie myślcie sobie, że jakaś paniusia powędrowała do sklepu, bo chciała pokazać, jakie to drogie kosmetyki sama kupuje, bo tak nie jest.



Sama czasami chodzę do tego sklepu, lubię tam kupować różne ozdóbki, rzeczy DIY, czy nawet jakieś ubrania po domu. To nie jest zły sklep, ale niestety z jakością u nich różnie. Na pewno jest tanio.

A Wy kiedyś mieliście styczność z chińskimi kosmetykami? A może coś ciekawego kupiliście w tym sklepie, niekoniecznie z tego działu? Piszcie w komentarzach!




Pozdrawiam Kolorowo


Beatrycze




Mam do Was mega prośbę odnośnie nowego wpisu, który się pojawi za tydzień. Będzie to wpis (tym razem zaspojleruje) o tym, dlaczego nie lubię jesieni. Potrzebuje do tego jesiennego zdjęcia, wiecie drzewa, podwórko jakieś, spadające liście... ale nie takiego instagramowego, ale takiego, które przedstawia brzydką jesienną pogodę.. deszcz, zawieja i beznadzieja. Macie może takie na swoich telefonikach? Jeśli tak wyślijcie mi na maila BlogiBeatrycze@wp.pl   i w komentarzu napiszcie nazwę swojego bloga, którego podczepię pod zdjęcie. Może być nawet kilka zdjęć, będę mega wdzieczna!

PODOBNE WPISY:




piątek, 14 czerwca 2019

,,Jeden miesiąc - jeden film" cz.1

Czołgiem. Ostatnie dni to dla mnie czas, gdzie właściwie czasu nie mam. Dlatego wybaczcie te małe niedociągnięcia. Dzisiaj, pomimo burzy postaram się Was poodwiedzać i napisać ten wpis. Na początku roku zrobiłam sobie 24 postanowienia o których będę trąbiła pod koniec 2019. Jednym z postanowień na ten rok było pójście do kina przynajmniej raz w miesiącu. Jesteśmy w połowie tego wyzwania, w czerwcu w kinie nie byłam (nie będę miała później czasu na ten wpis, bo będą inne wydarzenia, a nie chcę robić jednego z 12 filmami), ale mimo wszystko będzie o 6 filmach z 12(nie wiem czy cokolwiek zrozumieliście z tej burzy mózgownicy). Miłego czytania!

No to może bez większego paplania o bigosie zaczniemy od stycznia zimnego, jak lód w zamrażalniku. No chyba, że nie macie prądu.


,,Chłopiec z burzy"

I znowu o burzy... poszłam na ten film, bo nic nie leciało w kinie, a twórcy powiedzieli, że jest podobny do ,,Cudownego Chłopaka" o którym pisałam recenzje ostatnio. Film przypominał ten z rodzaju przyrodniczych. Jak taki nudny Animal Planet, co pokazuje wylegujące się foli na plaży w tym mnie. Mówił o ptakach z którymi zaprzyjaźnił się mały chłopiec i z nimi dorastał. Chyba to były pelikany. Nie chcę wchodzić w Google, bo chcę sama z pamięci opowiedzieć co mi pozostało po tym filmie. Jednakże troszkę się zawiodłam, nie wzruszyłam się (a ryczę bardzo szybko), nie zaśmiałam, a początek filmu był nudny i się dłużył tak, że Velvet przy tym to nic*. Końcówka nawet okej, chociaż do przewidzenia. Burzy to już mam dosyć po ostatnim tornadzie - Gdańsk pozdrawia!

*Velvecie, już drugi raz o tobie wspominam na blogu. Dawaj hajs za reklamę.


6/10 w skali zajebistości

Luty był troszkę mniej zajebisty:


,,Kobiety mafii 2"

Oglądałam pierwszą część i zawsze mnie się fabuła myli z ,,Botoksem". Szału nie było i przy tych pierwszych filmach, ale nawet ujdzie, więc postanowiłam pójść na drugą część, które były jak rozciągnięte gacie z tej pierwszej. Właściwie niewiele z tego pamiętam. Przeciągnięte historie z udziałem Niani Frani jakoś mnie nie wbiły w fotel, a nawet jeśli, to utknęłam. I znowu ci sami aktorzy.


4,5/10 w skali zajebistości

W marcu poszłam na kolejny Polski film:


,,Misz masz, czyli Kogel Mogel 3"

Ci, którzy myśleli, że będzie to bardzo wtopiona, niczym ser na kanapce kontynuacja tamtych części to się zawiedli. Ja na to nie liczyłam, w końcu bohaterzy podrośli, urośli bo pili dużo mleka od tamtejszych krów. Nie lubię starych filmów, ale tamte oglądałam z przyjemnością i na ten postanowiłam się wybrać. Śmieszny, sarkastyczny dowcip, fajna fabuła, miłość, zwycięstwo... jak dla mnie bomba, z minimalnym klimatem tamtych lat.


8,5 w skali zajebistości

No i czas na kwiecień:


,,Eter"

W kwietniu kompletnie nic nie leciało. Ale mus na coś pójść to mus. Był czwartek, więc wybraliśmy się na czwartki za dychę. W końcu coś trzeba zobaczyć. Dostaliśmy plaskaczem w ryj filmem "chyba" historycznym, z jakimś matołem co robił jakieś eksperymenty. Nie nie był to Edelman. W sumie nie wiem do jakiej części historii to przypisać, może wtedy kiedy Maryla zaczynała koncertować. Bez fabuły, bez ciekawości, nudny, nie śmieszny. Jak kupa w oleju, chociaż nie wiem skąd to określenie. Nie pływa, dryfuje. Ale w końcu dałam za to dychę... chociaż się nachosów najadłam!


4,5/10 w skali zajebistości

W maju byłam na dwóch filmach, także oba przedstawie:


,,Praziomek"

Właściwie bajka dla dzieci. Pomimo dosyć dziwnej fabuły jest bardzo śmieszna i ma mnóstwo humoru, który zrozumieją dorośli w formie podtekstów (chyba, że tylko ja jestem na tyle zboczona). Śmieszne postacie z nosami, przypominające wieszaki, wyprawa niczym mamucia z Epoki Lodowcowej. Przygody męskiej Zuzi spodobają się każdemu.


7,5/10 w skali zajebistości

,,Smętarz dla zwierząt"

Ten horror miał mieszane uczucia. W sensie kilka osób miało wrażenie, że gdzieś go już widziało. Ja nie, ale coś w tym musi być. Jakaś kopia, lepsza forma? Sama nie wiem, musiałabym poczytać. Fajny, nawet straszny Ciekawa fabuła, trzyma w napięciu do końca. Zupełnie inny horror, niż do tej pory wiedziałam. Oczywiście zaczyna się od przeprowadzki do nowego domu!


9/10 w skali zajebistości

No i podsumowując, najgorsi okazali się ,,Eter" i ,,Kobiety Mafii 2", a najlepszy był horror ,,Smętarz dla zwierzaków". A Wy jaki film ostatnio oglądaliście w kinie? A może byliście na tych, co wymieniłam?






Pozdrawiam Kolorowo


Beatrycze

W grudniu/styczniu dowiemy się, jakie było kolejne sześć filmów!





piątek, 31 maja 2019

Jak to jest być dorosłym dzieckiem?

Czołgiem w ostatni dzień i piątek maja! Dzisiaj będzie troszkę o czymś innym, niż zazwyczaj. Chciałabym wprowadzić Was w czytelniczą głębie. Coś jak przeglądanie demotywatorów podczas siedzenia na kibelku. Ostatnio często zaczynam wpisy od tegoż właśnie sedesu. Coś w tym musi być - głębia.

Już od długiego czasu jestem dorosła, jednak wewnątrz i w sumie na zewnątrz też pozostaje wciąż dzieckiem. Nigdy nie lubiłam problemów ,,dorosłych ludzi" i wciąż wolałabym żyć takim niewinnie dziecięcym życiem, no ale czasami tak się nie da. Jestem dosyć specyficzna, uwielbiam się ubierać kolorowo, często zakładam dwa różne trampki, czy dwie różne skarpety, które kompletnie do siebie nie pasują.



Te właśnie słowa napisałam w zakładce ,,O psychopatce słów kilka" po prawej stronie. A dzisiaj z okazji Dnia Dziecka chciałabym się do tych słów bardziej odnieść. 






Zawsze tak miałam, że czułam się bardziej w tyle, niż inni. Począwszy od podstawówki do dnia dzisiejszego odnalezienie się w dorosłym świecie jest dla mnie czymś okrutnym i nie potrafię się ogarnąć. Załatwianie spraw w urzędach, rozmowy o pracę, jakieś kwitki, papiery, wnioski, gotowanie ogórkowej... to coś czego nienawidzę. Nie jestem nieśmiała, jak czegoś nie ogarniam to pytam, ale po prostu wciąż uważam, że to nie mój świat i najchętniej wynajęłabym do tego całego chaosu kogoś innego, żeby mi to wszystko pozałatwiał, a ja w tym czasie pójdę na żelki.

Miałam zajebistą grzywkę.
Pamiętam, że w później podstawówce była taka zabawa w złote myśli. Pamiętacie chyba... bardziej dziewczyny. Miało się kilka pytań, odpowiadało się na nie w zeszycie i na każdej stronie było imię i nazwisko jakiejś osoby najczęściej z klasy. No i każdy mógł się u innych osób w zeszycie wypowiedzieć na temat tej osoby oraz odpowiedzieć na pytania dotyczące siebie. O ile w moim zeszycie na mój temat pisali same fantastyczne rzeczy, tak jak wpisywałam się do innych osób i znajdowałam swoje imię i nazwisko często było napisane ,,dziecinna" , ,,infantylna" (musiałam sobie to wyguglować)(żartuje, wtedy Wujek Google nie był taki popularny więc poszłam do biblioteki)(żartuje, kogoś tam się zapytałam i dowiedziałam). Te określenia były w innych zeszytach, napisane często przez osoby z którymi miałam bardzo dobry kontakt. Nie wiedziałam wtedy o co właściwie chodzi, bo czułam się na równi z wszystkimi, jednak to mnie bardzo zabolało.



No i właśnie tak doszło do mnie, że ja jestem bardziej dziecinna niż inne dzieciaki, które wciąż dziećmi były i na przerwach bawili się w "kto dotknie ściany" (chu$%jowa była ta zabawa), no to nie wiem, co ja musiałabym robić, aby być bardziej dziecinna od...dzieci. Chyba jeść Gerberki na przerwach. Pamiętam, że wtedy próbowałam się zbuntować i być bardziej dorosła. Pewnie pomyślicie, że zapaliłam papierosa? Albo ogarnęłam sobie konto w banku? Ewentualnie zaczęłam jodłować? Nic podobnego. Wypożyczyłam z Biblioteki ,,Krzyżaków" Sienkiewicza.


Tatuaż zrobiony w 2016 roku. Forever Child.


Dzisiaj bycie takim dorosłym dzieckiem mi kompletnie nie przeszkadza, bo to właśnie jest moje osobiste "ja", którego się trzymam. A jak komuś się nie podoba to tam są drzwi. Czasami tych drzwi nie ma, ale zawsze jest droga, którą można sobie odejść. Ewentualnie przez okno spadając z trzeciego piętra. Czasami wkurza mnie to jak moje starsze znajome porównują moje zachowanie do swoich dzieci, ale na pewno patrzę na to z przymrużeniem oka i mówię Wam wszystkim, że nie ma co na siłę zmieniać swojego zachowania dla kogoś. Jeśli podoba nam się, to co myślimy, co czujemy to serio nie warto.

Dzieciaki cieszą się z małych rzeczy, warto czasami i jako dorosłym te rzeczy zauważać. 


Dzisiaj takie skromne przemyślenia, ale w kolejnych wpisach będzie się działo. Już za tydzień zapraszam Was na pierwszą recenzję filmu, a w kolejnych piątkach czerwca już zaczniemy małe i wielkie podróżowanie. A gdzie i dokąd, tego się dowiecie w kolejnych wpisach! Enjoy!


A w Was ile jest dziecka?




Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze



piątek, 15 marca 2019

Hamska Reklama.

Witam wszystkich serdecznie. Dzisiaj wpis troszeczkę niekonwencjonalny, inny, dziwny i może nawet niektórych urazić w jakiś tam sposób, dlatego jak ktoś nie ma dystansu do siebie, świata, ludzi ecetera, to zamiast hejtować może sobie mnie iksnąć w prawym górnym rogu. Resztę zapraszam do czytania!

Uczyłam się troszkę w życiu o tej reklamie i w ogóle, chociaż kompletnie nie wiem po co, ale w sumie niedawno (albo dawniej) pomyślałam sobie, że są takie rzeczy... instytucje, które reklamy nie potrzebują, robienie im reklamy jest po prostu niesmaczne, jak dzisiejszy mój żart, albo zrobione przeze mnie pierogi. No na przykład taki chleb, w sumie wszyscy go kupują. A wiedzieliście, że reklamy piwa są puszczane tylko od późnego wieczora? Ja to nawet widziałam billboardy przy Kościele mówiące o nawróceniu. Chociaż nie wiem, czy na kogokolwiek to zadziałało.

No i dzisiaj będzie o zakładzie pogrzebowym.

Praca jak każda inna, nie ma się co czepiać i tak... no wybaczcie, każdy z nas prędzej, czy później będzie miał z nim styczność. No i ja sobie pomyślałam, jakie tu hasło wymyślić, aby jednak taki zakład pogrzebowy zareklamować. No to może zacznijmy klasycznie:

,,Do końca lipca zniżka na wszystkie trumny - 50% taniej"

Do tego dowaliłabym zdjęcie takiej lipnej trumny z desek. Ja to myślę, że ludzie rzuciliby się na tę okazję. Albo coś mniej więcej takiego:

,,Dwie trumny X w cenie jednej do wyczerpania zapasów"

Nie wiem, jak mogą się nazywać trumny. Może jakaś jodłowa, bo w sumie się nie orientuje. Ja bym nazwała taką trumnę Halina. Także X=Halina. Podczepcie pod górne równanie.

,,W weekendy 10% taniej cały asortyment"

Albo bardziej podrasować...

,,W weekendy 10% taniej cały asortyment. Zapiekanka gratis!"

A jak jedziemy z grubej rury...

,,W weekendy 10% taniej cały asortyment. Zapiekanka gratis, opalana w naszych piecach!"



Można też co nieco bardziej tradycyjnie, aby zachować wiernych i stałych przy tym klientów:


,,Do każdej trumny Halina, kolejna dla teściowej gratis!"

Zakład Pogrzebowy ,,Karnisz" zaprasza do przeglądnięcia naszej oferty i zapoznaniem się z wszystkimi informacjami. Dodatkowo można otrzymać za darmo płytę DVD z kremacji!

Z tym ostatnim to nie żartuje. Serio kiedyś słyszałam o takiej ofercie...


A Wy może macie jakieś ciekawe hasła reklamowe? Jeśli tak, to piszcie w komentarzach!


Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze

Wpis jak najbardziej nie miał na celu nikogo obrazić i powstał wyłącznie w celach humorystycznych!

Zapraszam na Instagrama: CzlowieczekDemoleczka




niedziela, 17 lutego 2019

Urodziny z Paprykarzem Szczecińskim.

Wiecie co? Kobieta zmienną jest i właśnie przed swoimi urodzinami postanowiłam urodzić nowego bloga, w którym również będą elementy z tego starego. Czy ten się będzie trzymać to nie wiem, wiem, że kobieta zmienną jest i właśnie przed swoimi urodzinami postanowiłam urodzić nowego bloga, na którego zapraszam. 

Tak, specjalnie powtórzyłam.
   Zaczynamy?

*nie chcę robić ogromnego wstępu, zapraszam chętnych do czytania info po prawej stronie blogasa :)


Niedawno obchodziłam swoje osiemnaste dwudzieste trzecie urodziny. Jest to kolejna liczba pierwsza z jaką przyszło mi żyć. Nienawidzę nieparzystych liczb i czuje się z tym źle. Postanowiłam nie wyprawiać swoich urodzin i zrobić tak, aby ten dzień był moim własnym. 


Jako, że w ten dzień miałam wolne liczyłam się niestety z tym, że ktoś mnie odwiedzi, więc z rana (jakoś koło 13), postanowiłam udać się do sklepu z owadem w logo. Kupiłam ciastka, jakieś chipsy (miałam się odchudzać, ale przecież mam urodziny), inne jadalne pierdolniki i oczywiście wódeczkę, bo bez niej to nie urodziny. Jakiegoś szampana wzięłam i poszłam do kasy. Nie chciałam robić nic, bo nie umiem gotować i nie chciałam obciążać Matczynej Jednostki. Z całym pierdolnikiem udałam się do kasy i grzecznie zrobiłam zakupy których kwota mnie zszokowała. Bardzo spodobał mi się separator kasowy, ale Pani nie chciała mi go sprzedać. A ja chciałam odseparować od siebie złe smutki związane z urodzinami. Później poszłam do cukierni i wydałam kupę siana, modląc się aby ciasta przetrwały w mojej Landrynie (taki nazywam mój samochód). Wszystko przetrwało, a gości było tyle, że oknami zaczęli wychodzić z 2 piętra. A tak serio dostałam tyle kwiatów, że aktualnie mój nagrobek byłby przecudnie ozdobiony. Taki czarny humor, nie będzie go dużo, chyba, że na moją cześć.



Później miałam dzień wolny, więc odpoczęłam od tego pierdolnika.


Niestety stety kolejne dni zapowiedziała się moja siostra, że wpadnie, czyli musiałam powtórzyć mój srogi los sklepowy i znowu udałam się do tajemniczego owada. Tym razem miałam wrażenie, że wszystko już jadłam i wszystko już mam, a kupiłam tego o wiele wiele za dużo, a jak mówiłam, chciałam się odchudzać. Spotkania oba, mimo iż były fajne nie należą do moich ulubionych bo nienawidzę być w centrum uwagi. Tak już mam, a organizujać nawet najmniejsze imprezy, boje się, że zrobię jakieś fopa i nie zachowam się, tak jak powinnam, czując się jak uczestniczka ,,Projektu Lady" karcona przez mentorkę Irenkę.


Nawet w pracy zostałam obdarowana Paprykarzem Szczecińskim w prezencie (nawet nie wiem, jak to smakuje), ale również dostałam przecudne klapki, podobne do tych, na które moda panowała w czasach Chrystusowych. I jak tu nie kochać moich przyjaciół? Myślicie, że będę mogła śmigać po wodzie?


Za pieniążki, które dostałam postanowiłam sobie kupić plecak Kankena i chyba nawet zaraz go zamówię, aby poczuć się prestiżowo.



To by było dzisiaj na tyle. I jak Wam się podobał wpis? Jeszcze wszystko po troszkę się zmienia, a ja napisałam komentarz do każdego, kto odwiedził mnie na starym blogu i zapraszam tutaj. Czy przetrwam? Nie wiem, boje sie troszkę tych kwietniowych zmian. Coś więcej wiecie na ten temat?



Pozdrawiam Kolorowo
Beatrycze
PS: Zapraszam do obserwowania mnie:
Snapchat: Beatrycze96
Instagram: Człowieczek Demoleczka


Historie Śmieszka