piątek, 22 maja 2020

,,24 powody" dla których nienawidzę komunikacji publicznej.

Czołgiem! Jak tam u Was pogoda, bo u mnie różnie. Mini urlopik, o którym wiecie z Instagrama, idzie pełną parą, jak to czytacie jest już pewnie piątek u Was albo dalej, więc mam nadzieję, że większość planów mi wyszła.
Dzisiaj będzie o komunikacji publicznej... autobusy, tramwaje, pociągi, miejskie, jakieś ufo i wszystko, co się tam porusza. Zasadniczo nie lubię być kierowcą, więc czasami korzystam z autobusów, raz jest dobrze, a innym razem mniej, a o tych drugich razach dowiecie się z tej historii. Chciałam dodać, tak od siebie, że jak chodziłam do szkoły średniej z mojego zadupia miałam straszny dojazd do szkoły, często czekałam na zajęcia, a także po nich z 2-3 godziny. To była masakra.
24 powody, dla których nienawidzę komunikacji publicznej.
1. Nigdy nie na czas - albo się spóźnia, albo przyjedzie za wcześnie, ewentualnie nie przyjedzie w ogóle. Kompletna loteria dla społeczności. Chyba że jesteś mną i nie ogarnąłeś, że odjechał Ci, mimo że stoisz już na przystanku 10 minut...
2. Klimatyzacja - spokojnie, jeśli nigdy nie byłeś w saunie, możesz zawsze się przejechać PKS-em w środku lata. Gwarancja spalonego potu i ciekawych zapachów. Zimą natomiast zapraszamy bardziej w klimaty biegunowe.
3. Ludzie, którzy jadą z rowerem - po co brałeś rower ze sobą, skoro jedziesz tramwajem?!
4. Głośno słuchający muzyki - człowieku, już dawno temu ktoś stworzył takie coś, jak słuchawki. Naprawdę mamy różne gusta muzyczne i nikt nie musi słuchać tego, co Ty aktualnie wielbisz. Potem taki typ zakłada słuchawki i ma tak głośno muzykę, że i tak słyszysz...
5. Jedzenie i picie - jesteś głodny, Twój brzuch powoli zjada Ci żebra, a czujesz, jak ktoś tam z tyłu opierdziela maczka, albo, co gorsza widzisz starego buca, wracającego z pracy, który sobie "dyskretnie" popija piwko, a na końcu beknie, żebyś wiedział, że się przyjęło. Oczywiście cały autobus pachnie Żuberkiem.
6. Kanarzy - ja wiem, taka ich praca. Zawsze mam bilet, ale i tak pikawa mi strzela, jak nie mogę go znaleźć, zawsze też czuje nieprzyjemne uczucie. Bileciki do kontroli!
7. Długie rozmowy przez telefon - naprawdę nie muszę wiedzieć, co na obiad zjadł Igorek.
8. Rozkłady jazdy - czasami są jasne, czasami jednak nie. A przynajmniej na moją nieogarniętą głowę. Największy problem mam z tramwajami, często wsiadam w dobry... ale jadący w przeciwną stronę. Będą jakieś skróty, których wyjaśnienie w legendzie będzie niezbyt jasne, albo zamazane jakimś bazgrołami. Koniec końców i tak wsiądziesz w zły pociąg, po długiej bieganinie pomiędzy peronami.


9. Małe dzieci - te grzeczne są spoko, ale niektóre grymaszą, śpiewają, tańczą i nie wiadomo jeszcze co. Chociaż najgorsze jest płakanie.
10. Drażni mnie to, że gdy jest masa pustych siedzeń, jakaś stara baba i tak musi usiąść obok mnie.
11. Stoi obok mnie Pani w ciąży, a może ona nie jest w ciąży tylko jest gruba... coś jak SpongeBob, chude nogi i gruba gąbka. Ustąpić, czy może nie? Udam, że to mój przystanek i chce wysiąść.
12. Na cholerę im ten telewizor skoro nigdy go nie włączają?
13. Toalety w pociągach - albo zapchane, albo śmierdzi fajami i tym brązowym. Na dodatek wychodzisz cały mokry, bo trzącha w tym kiblu. Spłuczka fajnie robi tsss..!
Czy tam nie mieszkają Zombie?
14. Ludzie, którzy koniecznie chcą, żebyś im ustąpił miejsca - kiedyś jechałam z rodziną do Krakowa i mieliśmy od dawna wynajęte miejsca siedzące. Tego dnia było bardzo dużo ludzi na korytarzu, a na naszych miejscach usiadły jakieś starsze Panie, które nie chciały zejść, bo twierdziły, że my jesteśmy młodzi i możemy postać sobie. Za nic miała to, że drożej wykupiliśmy miejsca, nie po to by niewygodnie stać 10 h w podróży.
15. Toboły na miejscach siedzących - nie usiądziesz tutaj, to jest Dolcze Katana, ona musi siedzieć, nie będzie na podłodze.
16. Prawo Newtona - kiedyś mi butelka wypadła i tak ją ganiałam, do przodu i do tyłu... do przodu i do tyłu...
17. Drażni mnie to, jak ktoś kopie w mój fotel, albo ustawia swój na totalnie leżący... na moich kolanach.
18. Perony, przystanki itp. - czy tylko ja mam wrażenie, że tam zawsze śmierdzi? Połączenie starego trampa i ryby. Świeżej ryby.
19. Ledowe informacje:
30% - informacje o tym, kto ma imieniny.
30% - informacje, jaki mamy dzień.
30% - informacje ile jest stopni na zewnątrz.
10% - informacje na temat kolejnego przystanku (of course mrugniesz i przejedziesz pół Polski).


20. Dziwni pasażerowie (odliczając moją skromną osobę) - jak często jeździcie to pewnie wiecie, że trafiają się psychopaci... od ludzi mówiących do siebie, robiący dziwne ruchy... do buntowników. Większość z nas zrozumiale się ich boi, bo nigdy nie wiadomo, kto się trafi. Kiedyś miałam ziomka, który każdego z pasażerów chciał namówić do głosowania w wyborach na Lecha Wałęsę. Wybacz kolego, powiedziałam, że zagłosuje, aby przypadkiem nie dostać w ryj, ale z tego co się orientuje nie ma ziomka na liście.
21. Choroba lokomocyjna - jest upał, ścisk ludzi, niektórzy jedzą coś o subtelnie niezwykłym zapachu, strasznie trzącha, a Ty przed chwilą wypiłeś kawę ze Starbucksa (napisałam markę, żeby pokazać, że mnie stać). Nie wiem jak u Was, ale mnie zawsze pomaga rozmowa z kimś, ale niestety czasami jadę sama. Niech jeszcze bardziej trzącha.
22. Ludzie, którzy jedzą dziwne rzeczy podczas podróży - (tak wiem o jedzeniu już było ale...)  ja rozumiem, jakieś picie, chipsy, czy nawet jakąś klasyczną kanapkę... czasami nie mamy czasu zjeść, ale sama osobiście byłam świadkiem jak babka obok mnie jadła makrele. Koleżanka w pracy opowiadała mi, jak w przedziale pociągowym jedli jajka na twardo. Także no... grubo.
23. Wielkie toboły - wiadomo, czasami trzeba jechać z walizką, albo jakąś siatką. Zawsze mnie zadziwiają ludzie z mojej wsi, którzy jadą do Biedronki i kupują dwie siaty wypełnione napojami i innymi ciężkimi rzeczami. A później skarżą się, że nie mogą dojść. W sensie do domu.


24. Ludzie śmierdzą - jak nadchodzi ten letni czas mam wrażenie, że większość populacji (szczególnie tej starszej i męskiej - bez urazy) nie ma pojęcia co to jest dezodorant. Taki kanar powinien je rozdawać im za darmo. Ku chwale ojczyzny!
Bardzo przyjemnie mi się pisało te powody i pewnie nawet bym więcej wymyśliła. Ogółem kocham podróże małe i duże. O nich będzie więcej. Mam głowę pewną pomysłów, jeśli chodzi o tę kategorię i wiem, że jest Waszą ulubioną, więc może Wy macie jakieś pomysły na ,,24 powody"? Walcie!
Spłuczka fajnie robi tss tss!
Zapraszam na Instagrama, gdzie sie dzieje i wrzucam... szczególnie ostatnio dużo fotek. Wasze blogi z poprzedniego wpisu odwiedzę do niedzieli :) Mam nadzieję, że post się podobał.
A Was co drażni w komunikacji publicznej najbardziej z tych 24 punktów?
Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze


Podobne wpisy:




piątek, 15 maja 2020

Co by było gdybym... została baristą? (#zostanwdomuchallenge dodatek)

Czołgiem! Czy Wy też macie w sobie ostatnio tak wiele mocy, jak ja! Ja bym mogła góry przenosić i bym pewnie to zrobiła, gdyby druidzi pozwolili mi się napić swego naparu... i gdybym nie miała alergii. Weekend był zacny, ale ja pracowałam, teraz mam wolne i leje! Muszę siedzieć niestety w domu, chcę pooglądać serial i dokończyć książkę, a może nawet porysuje! Mam nadzieję, że jutro się pogoda uspokoi, bo chcę sobie wyjść na spacer i dokończyć Wasze challenge (piszę to w poniedziałek).
Dzisiaj wpis, którego pomysł podesłała mi Agnieszka, jakiś długgi czas temu, bo aż w kwietniu, ale powiem szczerze, że się strasznie nim podjarałam i już od razu wiedziałam, że to będzie wpisowa bomba. Także Agnieszce, która nawet swojej nazwie ma kawę, serdecznie dziękuje i zapraszam na Jej Bloga, którego również chętnie czytam i odwiedzam - KLIK.
A więc dzisiaj zadajmy sobie pytanie:
Co by było gdybym... została baristką?
Zacznijmy może od pytania, czy w ogóle lubię kawę, bo co to ze mnie za barista, co nie znosi smaku kawy. Pamiętam, że jak byłam mała i poszłam do przyjaciółki domu, Jej mama zaproponowała mi kawę. No i ja tak sobie myślę? Jakieś osiem lat na karku i już kofeina, ale moja koleżanka mnie przekonała, że jest to taka kawa, co dzieci pić mogą i z tego, co konkretnie wtedy zrozumiałam nazywała się kawoinka. Chodziło oczywiście o kawę Inka, ale w tamtym czasie i długo po tej akcji myślałam, że próbowałam u niej kawoinki i że to taka odmiana kawy dla dzieci. Po pierwszym łyku okazało się, że ta cała kompozycja słów nie jest dla mnie, bo jest licha i fuj. Nie wypiłam jej.
To zdjęcie już wstawiałam, ale wciąż mnie śmieszy.

Gdy byłam ciut starsza pojechałam do chrzestnej z Matczyną Jednostką i ta zapytała się, czy chcę kawy, czy herbaty. Odpowiedziałam, że to drugie, ale ona z roztargnienia zrobiła mi kawę, taką wiecie, rozpuszczalną. Głupio mi się zrobiło, nie chciałam robić dramatu, więc usilnie, powoli piłam tę kawę, chociaż była dla mnie okropna i całe spotkania myślałam tylko o tym, jak ją jakoś dopić. Nienawidziłam wszystkiego, co liche. W domu też próbowałam do kawy rodziców dolewać mleka i cukru, jak to robiła moja siostra, ale nic mi nie smakowało.
Przełom miał miejsce, kiedy zaczęłam chodzić do pracy na nocki i już właściwie zasypiałam. Miałam do wyboru, albo darmową kawę z automatu, albo śmierdzące energetyki, których nienawidzę po dziś dzień. Zawsze brałam herbatę, tym razem wzięłam kawę, konkretniej pisało "kawa z mlekiem" i o dziwo... była znośna. Może to nie była jakaś tam ikona smakowa, ale jak na darmówkę i te poprzednie kawoinki, była naprawdę dobra. Ale do dzisiaj nie przepadam za kawą zbożową.
Później piłam kawę w kawiarniach, kocham karmelowe latte ze Starbucksa, albo świąteczne kawy z Costy. Herbatę też wciąż lubię, ale bardziej te wymyślne, liściaste. Osobiście kocham pić cappuccino czekoladowe z Biedronki, które sami zobaczycie, albo orzechowe, ale tej drugiej aktualnie nie posiadałam.
Trochę się rozgadałam, czas się zająć pracą baristy!
Kawa Prima się nie załapała na zdjęcie.


Do naszej zabawy wzięłam kilka typowych i nietypowych rzeczy. Mam mój ulubiony kubek, który jest w mojej rodzinie od dawna. Dostałam go... nie uwieżycie - na urodziny! Mamy cappuccino czekoladowe (niestety nie mam ekspresu, ale to nam niepotrzebne) i 3 w 1 od Nescafe, którą również lubię (i mam od nich skarpetki), później dodam też czarną kawę Primę, czyli taką dla mnie fujkę.
Mamy też płatki Chocapic, Cookie Crisp i drażetki z Biedry, co smakują jak M&M'sy. A co z tego powstanie, to zobaczycie.
Na początku wsypuje moją ulubioną czekoladową kawę do kubka i normalnie na tym by się skończyło. Dodaję jednak jedną saszetkę Nescafe i odrobinkę tej cholernej Primy. Całość mieszam.

Idę sobie zalać wodę do czajniczka i w tym czasie sprzątam w kuchni po psie, bo zwymiotował. Mogłabym odpuścić ten wątek, ale tak było...
Dolewam wodę i mieszam.

Wsypuje dwa rodzaje płatków i kolorowe kuleczki. Co ciekawe, te ostatnie zaczynają praktycznie tonąć, te, które uratowały się na górze, topią się w swoim kolorze, nadając ciasteczku zielony wygląd, jakby był przeterminowany.

Na koniec wisienka na torcie, a, że wiśni nie miałam jest chips paprykowy, jeden ostatni ostał się w paczce. I Woila! Gotowe!
Trzeba by to jakoś nazwać:
Cappuccino W Cholerę Słodkie Z Płatkami I Chipsem Paprykowym w skrócie... CWCSZPICP
Gdyby Starbucks chciał wziąć przepis to może sobie wziąć nazwę, ale niech da hajsy.
A jak smakowało? Bo chyba nie myślicie, że nie próbowałam...


Było w cholerę słodkie, jak nazwa wskazuje, kolorowe kulki na dnie się skleiły, a płatki smakowały jak zmoczone i już raz jedzone wafle ryżowe.
Jeszcze raz chciałabym podziękować Autorce strony:
My Coffee Time i życzę Jej samych dobrych kawusi! Was zachęcam również do dzielenia się ze mną pomysłami na wpis!
#zostanwdomuchallenge dodatek!
Jak obiecałam dzisiaj ostatnie challenge z naszej zabawy! Zapraszam do oglądania!
1. Lili - czekam, aż zaśpiewasz coś Krawczyka!
Zapraszam na Instagrama w story o nazwie ,,challenge", tam zobaczysz niedawno wstawiony filmik i inne!
Ostrzegam... nie potrafię śpiewać!

2. Radiomuzykantka - uczesz się i umaluj na Agnieszkę Chylińską.
Próbowałam, chociaż łatwo nie jest bo jestem podobna do Agi niczym dąb do słonecznika. Ale może chociaż wyszło śmiesznie, nie obrażając Artystki of course :). A tak naprawdę to chciałam tutaj osiągnąć połączenie stylu mojego prywatnego i Agnieszkowego. Trochę przekombinowałam ale wiem że Chylińska z tego i tak marna by była. Mam fajnie pomalowane oczy a i tak słabo widać... 

3. Lena - może by tak zatańczyć do ulubionej piosenki Agata- zatańcz dla ludzi
Te dwa połączyłam w jedną całość. Jest i Zbychu! Pamiętacie Zbyszka? Agato, wybacz za brak balkonu, ale sam się nie wybuduje.

A jak Wam się podobał na Instagramie makijaż Karyny? Jest jako post, gdyby jeszcze ktoś nie widział!

Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze

Podobne wpisy:


piątek, 8 maja 2020

#zostanwdomuchallenge cz. 2/2

Czołgiem! Witam Was w drugim majowym wpisie i to w tym, na który większość z Was czekała. Zapraszam do drugiej części moich challengów z okazji tego, że zostaliśmy w domu. Niektóre z nich zrobiłam dawniej, inne szybciej, a wyniki zobaczycie tu i na Instagramie w stories o nazwie ,,challenge" (ze względu, że tutaj filmiki zbytnio wgrywać się nie chcą). Przepraszam za tę opcję przekazu, ale jednocześnie zapraszam na swoją stronę na tymże portalu.
Ja w ostatnim czasie miałam masę rzeczy do zrobienia i troszkę przeciągnęłam ten wpis, za co przepraszam. Niestety nie udało mi się do piątku zrobić wszystkich challengów. Zostały mi tylko cztery, które pojawią się NA PEWNO w kolejnym wpisie, ale już o innej tematyce. Myślałam, że uda mi się jakoś je dzisiaj jeszcze skończyć i zmoderować wpis, ale niestety jestem ostatnio tak zabiegana, a jeszcze telefon mi się zepsuł, tornado totalne.
+ jestem leniwa, pamiętajcie o tym.

1. Spróbuj gry na instrumencie - Ja Optymistyczna
Zapraszam na Instagrama, gdzie zobaczycie urywek mojej gry na gitarze KLIK
2. Przygotuj coś smacznego, może słodkiego, a jednak kwaśnego na deser - Coosure
Powiem Wam szczerze, że nie bardzo umiem gotować, ale jak mówiłam, inspiracja należy do mnie, także mamy tutaj słodką kanapkę z nutellą i kwaśne żelki!

3. Pokoloruj kolorowankę - Karolajna
Może to jakaś piękna i cudowna kolorowanka nie jest, ale zmieniłam smutnym ziemniaczkom twarz na wesołą! To jest takie w moim stylu! Brakuje jedyne brokatu.

4. Przeczytaj na głos fragment książki - Kathy Leonia
Wybrałam książkę dla dzieci autorstwa no nie uwieżycie... Agnieszki Chylińskiej, o której mówiłam tutaj. Lektorem na pewno nigdy nie będę, ale możecie zobaczyć moje piękne Rrrrr, którego wymawiać nie umiem. Ale film ,,Rrrr" polecam!
5. Narysuj dinozaura i świat, jak zostańwdomu się skończy - Beautiful Duty
Oto moje piękne dzieło! Zauważyliście troszku zdechłą rybkę?

6. Upiecz babeczki - Iwetta Żelaznowska


Z pomocą mojej big sister powstały takie cuda. Dobre były, takie nie za słodkie!

7. Zrób łapacza snów z żurawi z origami - Zaczytana Wiedźma
No to ja sobie myślę, o co tutaj chodzi. Że co... ale jak? Jak ja nawet nie wiem jak zrobić żurawia z origami, a łapacze snów widziałam tylko już zrobione. Mówię sobie, no dziewczyna taki pomysł dała, a ja 15 lat szkoły i nie umiem nawet zgiąć papieru. Postanowiłam zrobić żurawia, ale na tym się skończyło. Wybacz moja droga, ale w ramach zadośćuczynienia zrobiłam Ci Titanica II, żeby smutno nie było!
8. Zaśpiewaj ,,We are the champions" - Jointy&Croissanty
No to macie filmik z rykiem walenia podczas godów na Instagramie! Kiedyś Wam mówiłam, że uwielbiam tę wersję z bajki ,,Kurczak Mały".  

9. Poczuj się, jak gwiazda filmowa - Wesoła Komórka
Ten filmik jest dziwny. Serio dziwny. Okulary zaparowane! - KLIK


Mam nadzieję, ze Wam się moje odpowiedzi na Wasze zadania podobały. Szczerze nawet nie wiedziałam, że będzie Was aż tyle, stąd takie długie czekanie na kolejny post (wciąż pracuje, dodatkowo ostatnio zajęłam się sportem, więc mam mniej czasu). Mam nadzieję, że mi wybaczycie!
Jeszcze raz przepraszam osoby, które się nie załapały na dzisiejszy post, ale obiecuje, że swoje wyzwania zobaczycie za tydzień w piątek! Są to wyzwania od:
  • Lili - Czekam, aż zaśpiewasz coś Krawczyka.
  • Radiomuzykant.ka - uczesz się i umaluj na Agnieszkę Chylińską.
A te dwa pomysły, ze względu na brak balkonu połączę w jedną całość:
  • Lena - może by tak zatańczyć do ukochanej piosenki.
  • Agata - zatańcz (na balkonie) dla ludzi.
Jeśli kogoś pominęłam masz szansę jeszcze tutaj napisać (ale nie dodawaj kolejnych wyzwań).

Jestem ciekawa kto u siebie na swoich blogach się bawi. Tam kilka osób się zdeklarowało, więc jeśli jeszcze tu zawitacie to pod postem dajcie znać, bo jestem mega ciekawa, jakie u Was zabawy będą się działy i jak sobie z nimi radzicie!
Niebawem kolejny challenge, ale tymczasem odetchnijmy troszkę i za tydzień zapraszam Was na post na którego pomysł wpadła jedna z moich czytelniczek i chociaż już jest dawno napisany musiał poczekać na swoją kolej! Dodatkowo oczywiście będą zaległe challenge!
Jeśli macie jakiekolwiek pomysły na posty możecie pisać tutaj albo na maila BlogiBeatrycze@wp.pl
A na Instagramie w najbliższym czasie:
  1. Zrobię MAKIJAŻ KARYNY
  2. Pokaże Wam ciekawe i praktyczne rzeczy dla mojego psa!
  3. Jeśli paczki dotrą pokaże Wam opening ślicznych zegarków i maseczek ochronnych na twarz!
Zobaczcie jak ja się dla Was upokarzam na tym Instagramie :D



Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze

Podobne wpisy:

ZASADY # ZOSTANWDOMUCHALLENGE


ZOSTAN W DOMU CHALLENGE CZ.1/2



piątek, 1 maja 2020

Opening Gry! Trivial Pursuit - Teoria Wielkiego Podrywu!

Czołgiem! Witam w maju! Dzisiaj po dwóch miesiącach czas na nową grę. Z racji tego, że aktualny czas sprzyja grą planszowym i innym, chciałabym Wam pokazać, w co ja pogrywam, w tym czasie i może Was ciut zainspirować. Jak mówi mój wewnętrzny głos w głowie, w tym czasie trzeba ładnie myć rączki, podcierać się przynajmniej 4 kawałkami papieru i dużo grać z rodzinką!

Przychodzę do Was z grą Trivial Pursuit (nawet nie wiecie jaki problem mam, żeby to napisać, albo przeczytać) z edycji mojego ulubionego serialu Teoria Wielkiego Podrywu. O tym serialu mówiłam już nie raz, chociaż jako takiego wpisu nie było, zapraszam Was do odwiedzenia posta, w którym opowiadam o wydaniu Monopoly na bazie tego serialu.


Tym razem mamy grę, która opiera się na pytaniach i odpowiedziach. Powiem Wam szczerze, że długo wahałam się, czy ją zakupić. Wkładałam do koszyka wirtualnego i wyciągałam, coś jak ze zdrowym żarciem w Lidlu. Byłam do tego sceptycznie nastawiona, bo bałam się, że pytania będą za łatwe, albo za trudne, gra będzie nudna, ewentualnie pytania będą po angielsku, chociaż w sumie pisało, że polska edycja, więc bym nasłała na nich policje.
Jednak fakt, że gra kosztowała niecałe 50 zł, skłoniła mnie do tego, że spróbuje, trudno, ewentualnie wywalę hajs jak przy zestawie do wybielania zębów, o którym mówiłam na Instagramie. Raz też kupiłam coś i nie wiedziałam co to, także.... szoł mast goł on!
Gra przyszła bardzo szybko, przed majówką, z czego jestem mega zadowolona. Piszę to właśnie po pierwszej rozgrywce z Matczyną Jednostką. Ważne jest w tym wszystkim, że u mnie w domu właściwie każdy kocha ten serial i mamy jakąś wiedzę na ten temat.
Gra polega na tym, że odpowiadacie na pytania związane z serialem. Niektóre są proste, inne łatwe, albo podchwytliwe. Zasady widnieją na zdjęciu, aczkolwiek my graliśmy w ten sposób, że kartę się brało od razu po odpowiedzi, a graliśmy do 20 zdobytych kart. Ja wygrałam (proszę o owulacje na stojąco)! Grać można różnie, byleby sprawiedliwie, jak to mówił twórca Monopoly - sprawca wielu rozwodów i kłótni na tym świecie, a także rozwalonych stołów.
Ogółem rzuca się kostką (nie stołem), losuje się jakiś kolor, który odpowiada pytaniu na odpowiedni sezon, niebieski ma aż dwa sezony. Nie zawsze najdalszy sezon odpowiada najtrudniejszemu pytaniu. A teraz czas na małe podsumowanie.
Plusy gry:
  • Jest mała. Zmieści się wszędzie i pewnie ją zgubie w ciągu tygodnia.
  • Uważam, że jeśli każdy obejrzy wszystkie sezony do końca, jest w stanie odpowiedzieć na większość pytań. Ja jako fanka serialu odpowiedziałam średnio na 80% pytań (nie pytajcie, jak to obliczyłam), co mnie cieszy, bo gra nie jest dla mnie ani za łatwa, ani za trudna.
  • Opakowanie i kostka, a także karty są wykonane solidnie.
  • Cena adekwatna do zawartości.
  • Można łączyć ze sobą różne karty ze zbioru Trivial Pursuit.
  • Jest aż 600 pytań!
  • Wystarczą dwie osoby, aby zacząć rozgrywkę.
Minusy gry:
  • Kolor czarny na planszy jest kolorem fioletowym na kostce (nie wiem czemu, ale ten problem pojawił się również w innej grze, może to ma jakiś większy sens, jak wiecie, dajcie znać).
  • Gra sięga jedynie 7 z 12 sezonów.
  • Podczas jednej gry trafiłam już na jeden błąd w odpowiedzi, aczkolwiek myślę, że jest to wina tłumaczenia z angielskiego na polski. Dotyczy tytułu filmu, w którym grała jedna z postaci i jestem pewna tego błędu.
Wiadomo, że aby zagrać w tą grę, trzeba znać serial Teoria Wielkiego Podrywu, więc gracze bez takiej wiedzy już nie pograją z Wami, ale nie opisuje tego jako minus, bo to jest wiadome. Pewnie, gdybyśmy strasznie dużo i długo grali to pytania znamy na pamięć, ale to podobnie jak w każdej grze tego typu.
Powiedziałam w plusach, że można łączyć różne karty... są wersje tej gry z ,,Przyjaciółmi", Disne'ya, czy ,,Harry Potter", a nawet jakaś klasyczna, ale nie mam pojęcia, czego dotyczy. Więc jak ktoś jest fanem kilku z nich, może kupić więcej, co daje nam ciekawszą rozgrywkę. Pewnie większość z Was myśli, że uwielbiam serial ,,Przyjaciele", który jest konkurencją dla Teorii.., aczkolwiek zdziwicie się, że nienawidzę go, ze względu na to, że
,,Tam każdy z każdym jest, albo nie jest i znowu jest" - Beatrycze 2020
Drażni mnie takie coś, mam mętlik w głowie i pewnie w tej serii kart bym przegrała. Bardzo ubolewam nad tym, że mój serial obejmuje tak mało gier, czy gadżetów. Aktualnie posiadam dwie koszulki, jedna z ulubionym słowem głównego bohatera ,,Bazzinga", druga z serialową parą, całującą się przy windzie. Mam też bluzę z napisem ,,Team Sheldona". Posiadam Monopoly z serii ,,Teoria Wielkiego Podrywu", a także już z innej beczki namalowałam obraz przedstawiający ,,cienie" bohaterów serialu, który widzieliście przy okazji siania rzeżuchy w ostatnim poście, chciałam go opchnąć za stówę. Oferta wciąż aktualna jakby co.
Mnie jednak jeden fakt męczy... co to znaczy Trivial Pursuit? Lecimy do Wujka Google po odpowiedź... trywialna pogoń.
Okejj
Tym akcentem kończymy wpis o kolejnej grze! Mam nadzieję, że Wam się podobało, a na koniec ślę pytanie:
Z jakiego serialu lub filmu chcielibyście mieć wydanie takiej gry? - jestem ciekawa odpowiedzi.
Pssst!: Teorię Wielkiego Podrywu możecie zobaczyć na Netflixie i Comedy Central!
Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze

I małe ogłoszenia parafialne:
Zapraszam Was ponownie na mojego Instagrama Historie Śmieszka.
  1. Tam dowiecie się najszybciej o nowym wpisie, a także już przed będziecie wiedzieć, o czym będzie pisane w piątek!
  2. Zobaczycie moje śmieszne story.
  3. Obczaicie moje polecajki kosmetyczne i różnego rodzaju openingi.
  4. Właśnie tam zobaczycie rozszerzenie do aktualnego posta, ciekawostki itp.
  5. Wkrótce właśnie tam poinformuje Was o nowym konkursie!
  6. Będe tam zamieszczała najciekawsze Wasze komentarze! 


Podobne wpisy:



,,24 powody" dla których nienawidzę komunikacji publicznej.

Czołgiem! Jak tam u Was pogoda, bo u mnie różnie. Mini urlopik, o którym wiecie z Instagrama, idzie pełną parą , jak to czytacie jest już ...