piątek, 15 stycznia 2021

,,Historia Śmieszka" cz.1 - śmieszki, tolerancja i nauka.


 Czołgiem! W tym roku, jak już wspominałam, chciałabym wypromować swoje opowiadanie, trochę poopowiadać, o czym napisałam, może nawet zaciekawić. Większość z Was już wie, że czas od marca do grudnia, poświęciłam na napisanie książki, więc postanowiłam stworzyć kategorię, która będzie nawiązywała, do tego co mi się udało wykonać.

Przez jakiś czas krótkie ciekawostki zamieszczałam na podstronie, ale teraz, gdy już wszystko ma swój sens, a historia swoje zakończenie, postanowiłam się podzielić tym wszystkim tutaj i co jakiś czas będzie wpis z takiej kategorii.

 




Jak mówiłam, wstępnie wszystko zostało napisane 6 grudnia, a potem zrobiłam sobie świąteczną przerwę. Od stycznia rozpoczął się krok drugi, czyli samodzielnie czytam całość i powolutku wszystko poprawiam. Przykładowo... siostra głównego bohatera na początku ma inaczej na imie i właśnie to muszę zmienić. Nie wiem ile mi zajmie to poprawianie, ale liczę, że nie mniej, niż miesiąc. Później cały tekst powoli będę wklepywała do programu, który sam mi sprawdzi, czy wszystkie przecinki są okej, albo nie ma jakiś byków. To będzie bardziej czasochłonne.

Ogólnie jak na razie moim pomysłem jest znalezienie jakiegoś wydawnictwa/ firmy, która wyda mi kilkadziesiąt książek (w jakiejś rozsądnej cenie) i mi je po prostu wręczy, co bym miała na chacie i mogła wysyłać zainteresowanym. Jeśli kogoś takiego znacie, odezwijcie się na BlogiBeatrycze@wp.pl, będę bardzo wdzięczna, niczym Robert Makłowicz na widok koperkowego psiaka. Jeśli nie wyjdzie, to zostanie wersja do czytania i myślę, że to też będzie fajne, a przynajmniej mam taką nadzieję.
 

Czas na małe podsumowanie:

Stron w książce jest: 147 w wymiarze A4 (aczkolwiek może się to zmienić, bo ciągle coś usuwam, dopisuje)

Rozdziałów: 20

A resztę możecie przeczytać tutaj: KLIK

Jeśli chodzi o posty związane z ,,Historią Śmieszka", chciałabym tutaj mówić o etapach mojego pisania, a raczej już poprawiania wszystkiego, a także pokazywać różne książkowe wątki, także dzisiaj, już nie przedłużając, zajmiemy się głównymi tematykami, jakie będzie poruszała moja książka.

Powiem Wam, że pisząc to moje opowiadanie chciałam, aby ,,Historia Śmieszka":

1. Czegoś nauczyła czytelnika.

2. Była zabawna, a przy tym lekka do czytania.

3. Czymś się wyróżniła.

4. Miała różnorodnych bohaterów.


A teraz, jak na matmie, rozwińmy te wątki, ale spokojnie, nikogo nie postawie przy tablicy:

1. ,,Historia Śmieszka" porusza dwa bardzo ważne i dla mnie i, myślę, że dla ludzkości tematy. Przede wszystkim jest w niej spory wątek dotyczący tolerancji, a konkretniej osób LGBT. Nie chce Wam streszczać, dokładnie o czym jest ksiażka, aczkolwiek powiem szczerze, że jeśli jesteście homofobami, to na pewno ona Wam nie przypadnie do gustu, chyba że chcecie tę kwestię zmienić, to szczerze polecam. Poznajemy jednego bohatera, który jest gejem, nie ukrywa tego przed nikim i drugiego, który może jest, ale jednak nie do końca, sami stwierdzicie, jak przeczytacie. W książce zostało ukazane, z czym zmagają się osoby innej orientacji niż heteroseksualna, jak się czują bez wsparcia innych i jak bardzo ważne jest, aby takie osoby akceptować. Jest to troszkę romansidło, ale z góry mówię, że to nie jest żaden ,,Gray", nie ma tam scen seksu, ani podobnych akcji, bo uważam to za niepotrzebne, a sama nie umiem ich opisywać. Dodatkowo ,,365 dni" zajęło u mnie ,,Syf z Pępka", mimo iż film, to książka pewnie też dno. Jest to romansidło i w sferze hetero i homoseksualnej. Ma nas nauczyć, że człowiek ma prawo kochać i być kochanym i wszystko jest okej, dopóki nikomu nie dzieje się krzywda.

Drugi wątek też troszkę odnosi się do tolerancji. Mianowicie nasz główny bohater - Karol cierpi na OCD. Wiecie, czym jest ta choroba? A pamiętacie Doktora, taki był, już nie pamiętam nazwiska (Moung, Mang, cholera wie, jakoś nie mogę tego wyguglować) , wszystko poprawiał, sprawdzał, liczył, czyścił i musiało być równo? Albo Sheldon Cooper z ,,Teorii Wielkiego Podrywu"? Wyglądało to śmiesznie, aczkolwiek w rzeczywistości nie jest. Sama cierpię na chorobę, może nie nasila się aż tak jak u tych bohaterów, ale wiem, z czym to się je. Karolek sam jako tako nie zauważa swojego problemu, męczą go ,,chochliki", ciągle wszystko analizuje, myśli i dla nas, jako czytelników ma być to nieco zabawne, ale zdołamy zauważyć, że gdy bohater jest szczęśliwy, problemy znikają. Ja też tak mam. Mamy też innych bohaterów - Dominika, który ma problem z akceptacją, jeszcze innego, który jest zbyt pewny siebie. Jaka więc płynie z tego nauka? Książka ma uczyć, że zanim kogokolwiek ocenimy, musimy sobie zdać sprawę, że go w ogóle nie znamy. Nie wiemy, jaki jest, co przeszedł. Ocenianie ludzi jest bardzo nie fair, grubszy nie zawsze musi dużo jeść, chudy mało, a jak ktoś jest wysoce wrażliwy, jak nasz Karolek, każda krytyka może wyrządzić krzywdę.

,,Byłem po prostu zdruzgotany tą ilością myśli. Głowa po prostu mi pękała, jakby one wszystkie chciały poszukać jakiegoś ujścia." - roz.9 ,,Zielona noc"


2. Znam naprawdę mało książek, które po prostu zabijają śmiechem. Nie wiem, czy ta Was rozśmieszy, bo każdego bawi coś innego. Mojego Ojca słabe dla mnie kabarety, moją przyjaciółkę suchary, koleżankę pies Makłowicza (kliknijcie jeśli jesteście ciekawi), a mnie samą słowo ,,MIELONKA". Pisząc dla Was, chciałam, by coś Was rozbawiło i wzruszyło, a ja sama klikając w klawiaturę, nie raz śmiałam się z tego co tworzyłam, a raz się porządnie popłakałam. Czytanie ,,Historii Śmieszka" ma być przyjemnością, więc dialogi są lekkie i przyjemne, a przynajmniej mam taką nadzieję.

,,[...] zasadniczo z godzinę zastanawiałem się, jak zacząć dla Was tę historię pisać, więc stwierdziłem, po przemyśle na porcelanowym tronie, że zacznę od tego, że nie wiem jak zacząć. Chyba przeginam ze słowem ,,zacząć. Szkoda, że nie mam jakiejś osoby, która by zaczęła za mnie." - roz. 1 ,,Kim naprawdę jestem"


,,Gdy wyszedłem, już ubrany, zobaczyłem, że mam mało czasu, więc jak tradycja nakazuje, postanowiłem zrobić sobie te same płatki co zwykle. Zero wartości odżywczych, sto procent cukru. Znienawidzony przez influencerki, ale na kartonie jest fajny smok.


- Już nie śpisz? - zapytałem mamę, którą w sumie widziałem od kilku minut.

- XD - odpowiedziała Margo. Nie no żartuje, tak naprawdę nic nie odpowiedziała, bo zapatrzyła się w swój serial, ale bardzo chciałem, aby w mojej książce było chociaż jedno gimbusiarskie zagranie. Wybaczcie. Już więcej nie będzie. Chyba." -roz.3 ,,Szukając szczęścia na siłę"

3. Nie wiem, może mało czytam książek i pewnie tak jest, ale starałam się czymś ją wyróżnić. Przede wszystkim główny bohater Karol opowiada o swojej historii (jak widać powyżej), która już się wydarzyła. Gada o niej w ten sposób, że opisuje najważniejsze dla niego kwestie i porusza tylko to, co widzi. Książkę, oprócz wymienionych wyżej rzeczy wyróżnia głównie Karolek - nieporadny chłopak, trochę ciamajdowaty, który dostarczy nam wiele humoru, ale też troszkę wzruszeń.


,,Podobnie jak on, ściągnęłam koszulkę i zerknęłam na ten jeden wystający i długi włos - tylko mi się nie urwij, pomyślałem. Czy włosy rozmnażają się przez pączkowanie? Bo jeśli płciowo, to nie mam dla niego partnera i się na pewno czuje, jak człowiek na bezludnej wyspie… trzymaj się Stefan!" -roz.8 ,,Schiza"


4. Jestem w trakcie poprawiania książki i robie listę bohaterów, a jest ich bardzo dużo. Wiele z nich odzwierciedla moją osobowość, jak wysoka wrażliwość, OCD, czy biseksualizm. Każda osoba, która się pojawia, jest totalnie inna,postacie mroczne, pewne siebie, wredne, dziwne, przepełnione artyzmem, jak mama Karola. Główny bohater opisuje je sam, często zwracając uwagę na twarz, nie na jej wygląd, ale na mimikę. Jest pewny, ze z twarzy można wyczytać wszystkie emocje. Troszkę się z nim zgadzam. A Wy?

,, Wiem, że często podkreślam, że Natan się uśmiechał, ale nigdy wcześniej nie widziałem człowieka z takim wyrazem twarzy. On uśmiechając się, śmiał. " - roz.6 ,,Perfect"


,, [...] nie do końca mi wierzy, tak pokazywał jego wyraz twarzy. Ona mówi wiele." - roz.8 ,,Schiza"


Wszystkiego Wam nie chce zdradzać, ale po prostu zwyczajnie zaciekawić. Jestem świadoma, że każdy ma inny gust czytelniczy, widzę to szczególnie po blogach, które prowadzą czytelnicy, często chwalą jakąś książkę, która dla mnie byłaby dnem po ich recenzji, która była pozytywna. Mam jednak nadzieję, że chociaż kilku osobom się spodoba, dlatego będę walczyła, chociaż o te kilkadziesiąt egzemplarzy.

W okresie lutego wstępnie będzie już wersja do poczytania, zapewne jeszcze z kilkoma jakimiś wadami, bo była tylko przeze mnie poprawiana, ale szukam na razie jednej osoby, która by to przeczytała i dała mi szczerą opinię. Recenzje po przeczytaniu poproszę o wysłanie mi na maila, bądź osoba będzie mogła (ale nie musi) wrzucić na swojego bloga (nie musi być to blog czytelniczy). Ważne dla mnie by była to szczera opinia. Także, jak ktoś jest chętny, proszę o napisanie na dole, wiem, że już kiedyś pisałam, kto jest chętny, ale teraz zależy mi na jednej osobie, która wyda opinie, pierwsza przeczyta ten ,,zacny" tekst w przeciągu około jednego tygodnia. Jest ktoś chętny? Zgłaszajcie się w komentarzach, że jesteście i piszcie na maila - BlogiBeatrycze@wp.pl

Już wkrótce na Instagramowym story będę czytała imiona wszystkich bohaterów - gdy tylko poprawie całość książki. Ale ogólnie wchodźcie, bo tam też pokazuje dużo śniegu. Czy mówiłam już, jak nienawidzę zimy?

 

 


Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze

 

 

 

 

piątek, 8 stycznia 2021

Nominacja do ,,Syfu z pępka" i ,,Zajebistości roku" 2020.

Czołgiem! Rok temu robiłam recenzje najlepszego i najgorszego filmu, jaki widziałam w kinie w roku 2019. Teraz również odnawiam nominacje na ,,Syf z pępka" - czyli najgorsza kinowa produkcja na jakiej byłam i ,,Zajebistość roku", czyli najlepsza. Poprzednie wydanie było podzielone, ponieważ w 2019 roku miałam challenge, że w każdym miesiącu oglądam jeden film w kinie, w tym roku już takiego postanowienia nie miałam (i bardzo dobrze, bo i tak by się nie udało), więc chociaż wtedy posty były dwa, teraz będzie jeden, w dodatku ubogi, ponieważ tych filmów nie było za dużo z wiadomych przyczyn. Zapisywałam je na pasku po prawej stronie, gdy ten post się wyświetli, ten pasek będzie czysty i poczeka na otwarcie kin.

 

Great grafika.

 

Który film według mnie był najgorszy w 2020 roku? Przekonajmy się i rozpocznijmy gale!

,,365 dni"

Ja powiem Wam szczerze, że nie lubie filmów tego typu. Nie byłam w stanie oglądać Graya i wiedziałam z góry, że to będzie dramat dla moich oczu i uszu. Po prostu nie lubię, ale moja przyjaciółka bardzo nalegała i w sumie ciężko coś oceniać, czego się nie widziało. Pomyślałam sobie, dobra polskie to pójdę i zasadniczo zmarnowałam jakieś dwie godziny swojego życia.



Główna bohaterka z IQ niższym niż mojego kaktusa zostaje porwana, czy ciul wie co i ma się zakochać w jakimś ziomku, z którym będzie żyła przez rok. Jeśli się nie zakocha, to puści ją wolno. Gościu jest przystojny, bogaty z dziwnymi pomysłami jak ten. Kobieta się zgadza, bo będzie miała wszystko, czego zapragnie. On nie może jej dotknąć bez osobistej zgody i na początku odwala jakieś akcje, później chyba się w nim zakochała, nie wiem bo zasnęłam, ale gdy akcja zaczyna się robić jakaś ciekawa, ich samochód zostaje postrzelony. Teraz do końca nie wiem, czy oni obaj byli w środku, bo nie pamiętam (mam zasadę, żeby recenzje pisać z pamięci i nie przypominać sobie filmów), ale zabili film w miejscu, gdzie zaczął mnie interesować. Liczyłam na jakieś elementy seksu, ogórki pozostawione pod siedzeniami przez innych użytkowników kina, a tu słabizna, a ja ze swojego zrobiłam mizerie.

3/10 w skali zajebistości

,,Swingersi"

Kolejny nasz film, który mnie zaciekawił ze względu na pojawienie się w nim Michała Koterskiego i Ilony Ostrowskiej, czyli znanej Lucy z ,,Rancza". Lubie tych aktorów, mam dość Karolaka, więc why not. Chociaż w sumie nie pamiętam, czy tam Karolak był jednak, czy nie... Chciałabym, aby ta recenzja płynęła z serducha, dlatego nie przypominam sobie, o filmach w internecie, pamiętam jednak, że były dwie rodziny. Jedna bogata, druga taka zwyczajna i obie rodziny chciały zaszaleć w związku. Na początku bez większej aprobacji przystąpili do tego pomysłu, by później jednak zgodzić się i spotkać we czworo, aby każdy z nich mógł uprawiać seks z innym partnerem. Koniec końców dziwnych, pozwolonych zdrad nie było, spotkanie było dziwne, niczym wigilie pracownicze i uświadomili sobie, że tak jak jest, jest okej. Kurtyna. Trochę się pośmiałam, ale liczyłam na jakąś ciekawszą fabułę.

4,5/10 w skali zajebistości

,, Sala Samobójców - hejter"

My chyba z polskich filmów nie wyjdziemy, bo wychodzi kolejny, wyczekiwany przez lata przez moją osobę. Czekałam i wybrałam się na niego w ostatnim dniu, kiedy kina były czynne w marcu. Film bardzo dobrze zrobiony, z ciekawą, niecodzienną fabułą. Młody chłopak, chcąc zarobić na życie, zauważa, że nie da się tego robić uczciwie. Zaczyna coraz bardziej błądzić w świecie hejtu i nienawiści, a zarabiać przez oczernianie innych ludzi. Film ciekawy, pokazuje złe oblicze ludzi, często znanych, dla których kasa jest najważniejsza, nie liczących się z innymi i ich cierpieniem. Z morałem, ale wiem, że Komasa umie wejść do głowy człowieka w którym rośnie gniew. Jeden minus to fakt, że nie było tego klimatu, jaki pojawił się w pierwszej części ,,Sali". Oczywiście nie liczyłam na pojawienie się Dominika w tym filmie, aczkolwiek skoro postanowili ciągnąć na tych wydarzeniach m.in. przez pojawienie się jego matki, bo większość bohaterów jest nowych, liczyłam, że klimat pozostanie ten sam. Mroczny, mrożący w żyłach. Film bardzo dobry, ale zyskałby więcej w moich oczach, gdyby albo jakoś pociągnęli wątek z pierwszej części, albo zrobili zupełnie coś nowego. Niepotrzebnie to łączyli. Jednak wciąż uważam, że to bardzo dobry film!

9/10 w skali zajebistości

,, W lesie dziś nie zaśnie nikt"

Z góry mówię, że tego filmu nie widziałam w kinie, a na Netflixie. Jednak był on w zeszłym roku dostępny jako kinowy, więc postanowiłam, że się tutaj pojawi. Pierwszy polski horror, a przynajmniej innego nigdy w życiu nie widziałam. Uwielbiam ten gatunek i ciężko mnie wystraszyć, dlatego wobec horrorów jestem bardzo wymagająca i lubię najbardziej takie, które później polecam znajomym, choć sama bym ich drugi raz nie obejrzała, bo bym miała znowu pełne gacie. Najbardziej jednak przeraziła mnie obsada. Pułk ,,Rodzinka pl" na planie i akcja, trochę niby seksu, ktoś pokazał chyba cycek. Ludzie w lesie się pogubili i trafili do domu ludojadów, co trzymali ich w piwnicy i powoli zjadali. Podobały mi się efekty specjalne, był tam jakiś dreszczyk emocji i czekałam, aż ci bracia ich złapią, ale strachu raczej nie doznałam. Moim zdaniem aktorsko bardzo cienko, ale fabuła i efekty naprawdę na plus. Gdyby zmienili aktorów, byłoby pięknie. Mimo wszystko, jak na pierwszy horror nie był wcale taki zły.

7,5/10 w skali zajebistości

,,Turu - w pogoni za sławą"

Koniec z polskimi filmami, czas na bajkę. Byłam w kinie z dzieckiem i przyjaciółką, więc skoro nic nie leciało, postanowiliśmy iść na animacje. Babcia na rynku kupuje najbardziej wyniszczoną przez życie psychiczne i fizycznie kurkę o imieniu Turu (wygląda, jakby przedawkowała dopalacze) , której nikt nie chciał kupić. Wkłada ją do kurnika i jest zdziwiona, że nie ma jajek, kurcząt... Może by miała, gdyby dołączył do niej jakikolwiek kogut, ale babcia, zamiast kupić owego, jest zła na Turu, że nie ma jajek, chociaż do jasnej cholery, skądś te jajka musi wziąć! Ale ja tam się nie znam. Gdy już ma się pozbyć kurki, która z jakże niewiadomej przyczyny nie została jeszcze mamą, okazuje się, że ona umie rozmawiać. Babcia uczy ją piosenek i śpiewu, jednak pewnego dnia prawie dała kopniaka w kalendarz, historia się dzieje i Turu znajduje się w cyrku, który przyjechał i jest zafascynowany tym, że umie śpiewać. Cyrk jest na skraju bankructwa, więc się cieszy, że ma psychodeliczną kurę, ta jednak zaczyna tęsknić za babcią, co jej prawie nie wydaliła za brak jaj. Koniec końców po długim pościgu, niczym w ,,Mission Impossible", kura mieszka z babcią i dorabia sobie w cyrku, który w końcu ma hajs. Oczywiście zaczęła znosić też jajka, bo poznała seksownego koguta i babcia jest w końcu z niej dumna, że jest mamą kurek, czy coś, bo przecież to bajka i tam nuggetsów nie będzie. Wszyscy żyją długo i szczęśliwie, dopóki ktoś nie trafi na patelnie.

5/10 w skali zajebistości

,,Klub rozwodników"

Zagramaniczny film, który mnie zaciekawił, że jest komedią, a ja potrzebowałam pośmiać się przez łzy. Faceta opuszcza babka i postanawia ze znajomymi założyć klub rozwodników, gdzie hasali i bawili się wszyscy, którzy podawali się za singli i innych takich, a okazywało się, że czasami nimi nie są. Morał był taki, że samotność, nawet jak się jest seksi singlem jest zła. Komedia do pośmiania w klimacie ,,Kac Vegas", szczególnie spodobał mi się bohater który, aby wzbudzić w sobie sympatie i współczucie, chodził z shakerem, wmawiając wszystkim , że to urna z prochami jego żony. Nie wiem czemu, ale śmiałam się tak w kinie, że chyba zaczęłam drażnić tym reszte widzów, za co przepraszam, że mój śmiech jest jak połączenie zapchanego odkurzacza i zdychającego kota. Film może niezbyt mądry, ale na taki luźny wieczór why not.

7/10 w skali zajebistości

Czas na krótkie podsumowanie:

Nagrodę ,,Syf z pępka", czyli  nominacje na najgorszy film z 2020 roku otrzymuje (famfary proszę, postukajcie sobie tam czymś...) film ,,365 dni", co nie było zaskoczeniem, a i tak dostał wysokie noty. Można tym karać więźniów, puszczając im to. Powiem Wam, że na Instagramie też tak zagłosowaliście, więc się zgadzamy.

Nagrodę za najlepszy film w 2020 roku, czyli ,,Zajebistość roku", czyli nic, otrzymuje (famfary proszę...) ,,Sala Samobójców - hejter". Przypominam, iż pierwsza część jest moim ulubionym polskim filmem, od czasu jego powstania.

W 2019 roku wygrał film pt: ,,Smętarz dla zwierząt", a syf z pępka otrzymał ,,Midsommar", po którym do dzisiaj mam traume, złe sny i zaburzenia odżywiania.

Jaki będzie 2021 rok? Miejmy nadzieję, że obfity w filmowe doznania, chociaż podobnie pisałam rok temu, kiedy podsumowałam 2019 i tam zobaczyłam aż 11 filmów. Za pół roku zapraszam na Netflixowe nominacje, a za rok na kolejną galę ,,Syfu z pępka"!


Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze

Zapraszam serdecznie na INSTAGRAMA

Podobne wpisy:

Zeszłoroczna nominacja: 

WPIS ZNAJDZIECIE W KATEGORII ,,ŚMIESZKAWE RECENZJE"

piątek, 1 stycznia 2021

,,24 powody" dla których ten rok był dla mnie do du*y.

 

Czołgiem! Dzisiaj pierwszy post w Nowym Roku i jego pierwszy dzień, a zaczynamy z grubej rury. Jak rzadko piszę o sobie, dzisiaj sporo podpunktów będzie tyczyło mnie, aczkolwiek myślę, że sami się w nich odnajdziecie. Najpierw jednak małe pytanko do Was: robicie w tym roku postanowienia, czy idziecie na żywioł?

,,24 powody" dla których ten rok był dla mnie do du*y.

Po jeden... chyba nie zdziwicie się, jak napiszę tutaj, że PANDEMIA KORONAWIRUSA. Ona wszystko zmieniła i zmiotła większość planów, o których napiszę poniżej. Gdy się pojawiła, nawet nie wiedziałam, że to wszystko tak się zmieni. Na początku się tego wirusa bałam, nie chciałam w ogóle o nim pisać na blogu, bo uważałam (i wciąż uważam), że to temat śmieszny nie jest, potem przestałam się bać, teraz liczę na moją wysoką odporność, bo jak na razie jestem zdrowa i miejmy nadzieję, że tak zostanie. Tego też i Wam życzę.

 

2. Odwołane koncerty - we wrześniu roku 2019 kupiłam bilet na koncert Agniechy na Ergo Arenie, miał się odbyć w marcu 2020. Dupa i kamieni kupa. Przenieśli na czerwiec. Myślicie, że się odbył? Śmiech na sali, ale niekoniecznie koncertowej. Przenieśli na październik. Tydzień przed dniem koncertu kochany rząd zakazał wszelkich wydarzeń kulturalnych. Kurtyna. Dodatkowo odeszły mi dwa inne wydarzenia koncertowe. Oczywiście, żeby nie było, to Artystów w żaden sposób nie winie, ale trochę nie rozumiem, dlaczego koncert we wrześniu był okej, a październiku już nie. Ma się odbyć w kwietniu. Oby.

3. Nie było w tym roku Jarmarku Bożonarodzeniowego - lecz ten w wakacje mógł się odbyć, bo wirus go ominął.

4. Pierwszy raz od 2013 roku nie uczestniczyłam w programie ,,Mam Talent". I cały rok nie widziałam Agnieszki Chylińskiej :(. 

5. Mój pies bardzo w wakacje chorował.

6. Zepsuł mi się laptop i musiałam kupić nowy.

7. Zwolnili masę ludzi w mojej pracy - mnie na szczęście nie, chociaż strach był. Została bardzo mała ekipa, lecz najbardziej boli mnie zwolnienie mojej przyjaciółki.

8. Bardzo długo zamknięte były kina - zobaczyłam minimalną ilość filmów. Aż bieda z tego recenzje zrobić, ale zrobiłam i zobaczycie ją za tydzień.

9. Moja praca w związku z wirusem stała się bardziej uciążliwa i drażniąca. Najbardziej w okresie wiosennym.

10. Nie kupiłam nowego auta. Ani nowego używanego.

11. Moje urodziny były do dupy. A to te szczęśliwe... dwudzieste czwarte...

 12. W tym roku było bardzo dużo pogrzebów w mojej rodzinie.

13. Skomplikowany wyjazd na wakacje - cały camping namiotowy przeludniony.

14. Noszenie maseczki - na początku bardzo ciężko było mi się do niej przyzwyczaić.

15. Spędziłam dużo czasu bezproduktywnie.

16. Zbyt wiele analizowałam, a moja psychika się pogorszyła.

17. Miałam w tym roku jechać na Woodstock. Cóż...

18. Nie pojechałam na foodtrucki.

19. W tym roku zaliczyłam najmniej imprez.

20. No i odwołali też integracje, które uwielbiałam.

21. Miałam wiecznie suche dłonie po dezynfekcjach.

22. Kobiety muszą walczyć o swoje prawa, bo ktoś nam je zabrał...

23. Deficyt papieru toaletowego i mydła.

24. Duda został prezydentem. Znowu.



A jak tam Wasz 2020? U niektórych się sporo zmieniło, u moich znajomych różnie. Dla mnie jednak to był jeden z gorszych lat. Naprawdę mogą wymienić mało pozytywów. W 2020 miałam jedno postanowienie... cieszyć się życiem i z niego korzystać. Niestety głównie pandemia zepsuła te plany.

Żeby nie było, że tak strasznie narzekam, wymienie też pozytywy... najbardziej ciesze się z tego, że nikt z moich najbliższych nie zachorował na koronawirusa, cieszy mnie fakt, że wszyscy jesteśmy cali, zdrowi i mimo dużej ilości pogrzebów, nie straciłam nikogo bardzo mi bliskiego. Nie straciłam pracy. Zaczęłam dostrzegać przyjemności w małych rzeczach i doceniać ludzi, którzy są wartościowi. Nigdy nie myślałam, że zjedzenie hamburgera na plaży w Sopocie może być takie fajne. Nie miałam ani jednej stłuczki samochodowej, a dodatkowo udało mi się troszkę schudnąć i ćwiczyć. Mój psiak mimo choroby jest teraz bardzo zdrowym psiakiem, ale to zasługa najlepszych weterynarzy, jakich mogłam poznać. Ciesze się, że święta były udane, znalazłam nowe herbaciane hobby, a moje blogowanie trwa dalej!


 

Na ten rok mam postanowienia, ale żeby niektóre spełnić, wirus musi ustąpić. Między innymi koncert Agnieszki, spróbowanie sushi, wycieczka do Londynu, czy wizyta u... wróżki. W 2021 chciałabym wyjść ze strefy komfortu i nie bać się życia, dlatego tak bardzo prosiłam, byście życzyli mi odwagi! Oby ten rok był lepszy, tego życzę każdemu!

 Jak zwykle zapraszam na Instagrama.


Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze


Podobne wpisy:

3.01.2020r. -> ,,24 powody" dla których ten rok był dla mnie wyjątkowy!

10.04.2020r. -> ,,24 powody" dla których nienawidzę sąsiadów.

 


piątek, 25 grudnia 2020

Co ja gryzmole? - świąteczny rysunek 🎄 IV BLOGMAS 2020 🎄

 Hoł hoł hoł, czas na ostatni Blogmas!



Jak tam u Was? Dzisiaj jest Boże Narodzenie, mam nadzieję, że nastroje wyśmienite, zdrowie dopisuje i spędzacie czas z bliskimi. Dzisiaj zapraszam Was na ostatni, krótki, świąteczny wpis, który mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jest to też ostatni post w tym roku, ponieważ kolejny będzie dopiero 1 stycznia.

Na początku chciałabym podziękować wszystkim, którzy bacznie śledzili moje Blogmasy. Powstały cztery (razem z tym) wpisy tutaj i ogrom rzeczy, które zobaczyliście na Instagramie. Naprawdę zdziwiłam się, że aż tyle osób to oglądało, za co wielkie dzięki! W story, które wciąż jest i które zostało podzielone na trzy części (ta bliżej listopada jest częścią pierwszą), bo się nie zmieściło, zobaczycie między innymi moje świąteczne wypieki... a piekłam torta i pierniki, strojenie dwóch choinek, domu. Spotkania z przyjaciółmi. Świąteczną kawkę, herbatki i kalendarze adwentowe. Zakupy, pakowanie prezentów i świąteczne miejskie ozdoby. Spacery z psiakiem, filmy i inne świąteczne tradycje. Gdy święta miną, chce zrobić z tego fajny, krótki filmik, ale to się zobaczy. Bardzo dziękuje Wam za aktywność i wciąż zapraszam na Instagrama, gdzie te moje przygody możecie zobaczyć. Wyłoniliśmy też świątecznego bubla, a także wysłałam kartki. Z tego co wiem, jeszcze nie dotarły, ale mam nadzieję, ze odbiorcy nie będą o to źli.

Za rok również chce zrobić kartkowy konkurs, ale tym razem postaram się wykonać wszystko szybciej!

Każdemu, kto odwiedził mój blog w trakcie Blogmasów, i pozostawił komentarz, chciałabym się odwdzięczyć w postaci rysunku choineczki. Wiem, że to nie jest jakiś wysoce piękny art rodem Leonarda Di Caprio :D. Mam nadzieję, że każdy siebie znajdzie. Nie ma gwiazdy, ponieważ nie chciałam nikogo wywyższać, tak samo jak kolejność bycia na drzewku, czy na prezenciku, czy nawet na pniu nie była celowa, bo nie chce nikogo dyskryminować. Pamiętajcie, że doł choinki też jest ważny, bo są tam prezenty :D.




Skoro to ostatni post w tym roku, chciałabym Wam życzyć dużo kolorów w 2021! Aby Wasze marzenia się spełniły, te blogowe, prywatne... żeby znikły wszelkie troski, no i przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejsze! A mi życzcie odwagi, bo ta się przyda w tym roku!


Wesołych Świąt

i wszystkiego dobrego w Nowym Roku

🎄

Życzy Beatrycze

 

Blogmasy 2020 pod nazwą Święta Się Odbędą uważam za zakończone! Zapraszam serdecznie za rok!


,,Historia Śmieszka" cz.1 - śmieszki, tolerancja i nauka.

  Czołgiem! W tym roku, jak już wspominałam, chciałabym wypromować swoje opowiadanie, trochę poopowiadać, o czym napisałam, może nawet za...