piątek, 16 lipca 2021

,,Kiedyś to było..." - czyli historia o moim szczepieniu.

Czołgiem! Dzisiaj będzie bardzo aktualny wpis. Chcecie wiedzieć, co ma piernik do wiatraka? Albo szczepienie do bolącego zęba? Zapraszam do czytania.

Na początku jednak chciałabym dodać, iż wpis nie ma Was ani zniechęcić, ani zachęcać na podjęcie decyzji o szczepieniu. Pamiętajcie, że to jest wyłącznie Wasza decyzja. Przygoda, która mi się przytrafiła wcale nie musi Wam się zdarzyć. Każdy organizm jest inny. Pamiętajcie o tym, a teraz zapraszam do paplaniny...

Na początku była ciemność...

Nie no, nie tak daleko. Na początku stwierdzili, że rocznik 96 (czyli ten, który już tam ledwo sapie) może się już zaszczepić. No to pierwszego dnia działam, bo już dawno podjęłam decyzję, ze chce być jak najszybciej zaszczepiona. Moja jednostka wtedy totalnie nie ogarniała, jak działają szczepienia, więc zadzwoniłam do przychodni w naszej gminie (mieszkam na wsi). Babka odebrała po drugim telefonie, zapisała mnie na szczepienie mówiąc iż... datę dostanę w sms-ie... jakoś w połowie czerwca. Czyli pewnie myślicie, że szczepienie będzie w połowie czerwca (1,5 miesiąca po telefonie). Nie. Mylicie się. Wtedy dostanę sms-a, kiedy ono się odbędzie... za kolejny miesiąc, dwa, w grudniu, pośmiertnie.

No dobra, zapisałam się. Słyszę w telewizji o tym, jak ludzie bardzo nie chcą się szczepić, że wolne miejsca, a u nas... cóż. Dupa. Jak zwykle. Zabite dechami to, zabite.

Moja Matczyna Jednostka dostała w końcu termin, ze na koniec czerwca. Czyli ja to pewnie zdąże się wyprowadzić i zmienić orientację, kiedy dostanę swój. Ciotka G. (starsza od moich rodziców) z miną skruszonego mopsa (nie wiem, jak to zrobiła przez telefon), jakoś namówiła mnie na poranny wyjazd do tego samego ośrodka. Gdy ona poszła się szczepić ja czytałam Replikę w samochodzie. Szybko przyszła, praktycznie myląc mój samochód z innym i stwierdzając, że... pielęgniarka opowiada, że dużo szczepionek im zostaje, bo ludzie nie przychodzą, czy tam coś i można nawet teraz bez kolejki podejść, zarejestrować się i zaszczepić. To we mnie wlazła pantera, sprawdziłam, czy mam czyste ramię (wtf?), czy moja pacha nie śmierdzi i pędem do ośrodka, zostawiając Ciotkę z gazetą o LGBT i ciekawymi zdjęciami na przednim siedzeniu.

Pielęgniarka zerknęła, jakbym rzeczywiście była brudna, pomyślała i osądziła, ze jestem ZA MŁODA, bo dużo starszych też czeka. Okejj... to może moja mama przyjdzie. Pani rodzicielka też jest za młoda. Może ucieszy się, jak jej to powiem, gdy wrócę.

Czas leciał nieubłaganie, dostawałam kurwicy i postanowiłam sprawdzić internet. Okazało się, że w Gdańsku szczepią Johnsonem i drugim też, więc się zapisałam. Cholera wie, gdzie to jest, ale obok miał być Lidl, więc spoko. Dojdę. Moi rodzice dowiedzieli się o moich zamiarach i chcieli, abym ich też wklepała w internet, co by tak długo nie czekali na swojego Chajzera i mieli jedną dawkę. Okazało się, że się nie da bo oni termin już mają. Było dzwonienie, załatwianie, ale się udało i mieli datę przede mną. Przynajmniej ojciec dupę mi zawiozł.

Dzień szczepienia. Moja mama się stresuję, a ja jej mówię, że zostało jej dwadzieścia minut życia wpierdzielając żelki z Lidla. Wchodzimy do środka, okazało się że niepotrzebnie czekaliśmy godzinę, jak można było wejść już teraz... wypełniam ankietę. Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła bubla, ale Pani powiedziała, ze wystarczy zapisać parafkę i będzie spoko. Nie podobała jej się moja parafka. Miałam iść jako pierwsza, ale wywalili najpierw moich rodziców. Dostało mi się opierdol o tych 20-tu minutach. Ja tymczasem byłam rozdrażniona pękniętą kafelką w poczekalni. Wyszli. Żyją. Teraz moja kolej.

Wchodzę z poważną miną, bo mam zasadę nie żartować z lekarzami. Pani się uśmiecha, pyta o takie różne, mówi, że mam siadać. Zaczęłam patrzeć w inną stronę, by nie widzieć igły. Nagle czuje dotyk naklejanego plastra. Ej, a gdzie igła? Czyli jak wiecie, poszło bezboleśnie. Jeszcze. W poczekalni koleś włączył Drogówkę i przez piętnaśnie minut musiałam ten szajs oglądać. To bolało.

Przyjechałam do domu, wyszłam z psem, a plaster robił za mój emblemat i egzystencje zajebistości. Myślałam, że ktoś zapyta, zerknie na plaster, ale niestety nie. 

Czekała mnie noc i poranne wyjście do pracy. Aż tu nagle groza. Godzina 19, zaczyna mi się robić zimno. Dreszcze. Gorączka. Masakra masakr. Idę spać. Północ... sprawdzam temperaturę, teraz mi za ciepło... prawie 39. Biorę tabletkę idę spać. Godzina 4:15 - wstaje. Oprócz zmęczenia nic mi nie jest. Świetnie, na L4 też nie pójdę.

Tego dnia zaczęła mnie bolić ręka. Zasadniczo miałam po kolei każdą możliwą dolegliwość, aż się zdziwiłam, że nie zaszłam w nieplanowaną ciążę. Warto dodać, ze rodzicom nic nie było.

Dwa dni mijają, ustępuje wszystko i zaczyna się on. Ból zęba. Nie przestaje. Dentysta.

Siadam u niej na fotelu i mówię, że boli mnie, że puchnie, że może to ta ciąża pozamaciczna. Pani patrzy, ogląda, ja nic już nie mówię, bo mam rozwarcie gębowe i stwierdza, że mam ranę na dziąśle. Czyli teraz co? Zszywamy? Plaster? Nie. Płukanko. I znowu zastrzyk w dziąsło i ochydne coś w buzi. Wypluwam. Pani mówi, że tam jest dziurka i mam płukać listerinem po każdym jedzeniu. Codziennie też w tygodniu muszę ją odwiedzać.

Świetnie.

Ból zębo-dziąsła minął, ktoś w końcu znalazł sposób, abym przestała gadać i wciąż nienawidzę dentystów.

 

Także, gdyby ktoś pytał moje efekty uboczne po zażyciu szczepionki to: mrowienie stóp, gorączka, katar, ból głowy, obniżenie stanu zajebistości człowieka, niechęć do pracy, pierdolenie głupot, brak empatii, ból dziąsło-zęba, przyśpieszona Madka boska okresowa...

A teraz trochę aktualności! Drukarnia już drukuje moje ksiażki! Niebawem zaczyna się sprzedaż. Jaram się niesamowicie!

Zapraszam na Instagrama -> KLIK tam moje tripy, małe i większe wycieczki. Odliczam do urlopu, kupiłam boxa niespodziankę i jak przyjdzie to będzie opening!



Pozdrawiam Kolorowo


Beatrycze

Podobne wpisy:


piątek, 9 lipca 2021

,, 24 powody" dla których nienawidzę służby zdrowia.

 Czołgiem. Jestem osobą, która aktualnie bardzo mało, albo nawet i wcale nie choruje, wprost przeciwnie do mojego dzieciństwa. Jednak regularne badania wszelkiej maści wciąż wprawiają mnie o ból głowy. Dlaczego? Dowiecie się właśnie teraz...

,, 24 powody" dla których nienawidzę służby zdrowia.

Po jeden... służba zdrowia ma bardzo mało chętnych z tego co się zdążyłam zorientować. W sumie się nie dziwię. Niskie zarobki i ogromna odpowiedzialność. Do tego lata spędzone przed książkami, egzaminy, praktyki. Efektem jest słabe obłożenie szpitali i innych miejsc, więc lekarze, czy pielęgniarki muszą robić często za kilku, nadgodziny, co wprawia ich w dodatkowe wkurwienie i odbija się na niczego niewinnych pacjentach. Znowu zaczynam od polityki i tego, jak gówniany mamy rząd. Shit.

2. Umawianie się na NFZ - płacisz uczciwie składki i raz na jakiś czas chcesz się zbadać? Spokojnie. Twoja data wizyty będzie tak daleka, że zdążysz już wyzdrowieć i zajść w drugą ciążę (albo umrzeć [*] - czego nie polecam). Na dodatek lekarz będzie Cię traktował, jak przysłowiowe gówno, bo nie dałeś grosza wiedźminowi.

3. Dodzwonienie się do ośrodka - to jest cud. W internecie piszę, że można dzwonić od 8. Dzwonisz ciut szybciej, nikt nie odbiera. Zaczynasz więc od właściwej godziny i ciągle zajęte. Gdy udaje się w końcu o 10 dodzwonić, okazuje się, że mają już pacjentów na cały dzień. Serio - to moja historia.

4. Kiedy idziesz chory do lekarza, a ten wmawia Ci, że jesteś zdrowy.

5. Posiadówka w poczekalni - 102 kafelki, trzydzieści krzeseł, jeden rozwydrzony bachor...

6. Zadawanie przez pacjenta pytania: ,,Czy to będzie bolało" i ich genialne odpowiedzi:

- Nie wiem.

- Może.

- Nic Pani/Pan nie poczuje. (a wtedy ostre cięcie piłą mechaniczną)

7. Kiedy dowiadujesz się, że kolonoskopia to nie stukanie młoteczkiem o kolana...

8. Gdy zapiszę Ci receptę ze ślaczkami i za nie wydasz całą swoją wypłatę, bo da Ci najdroższe zamnienniki.

9. Kiedy od tygodnia chorujesz na grypę, a lekarz Ci mówi, że musisz dużo leżeć i pić herbatki - to po jaki chuj ja wcześniej jodłowałam, żeby wyzdrowieć?

10. Nienawidzę, kiedy lekarz komentuje wygląd drugiego człowieka - mi się nie zdarzyło, ale słyszałam różne historie w internecie.

11. Wbijanie igły przez pielęgniarkę i pobieranie krwi:

Na NFZ -> nie widać tej żyły u Pana/Pani. Cisne byle gdzie, później będzie bolało, jak skurwesyn, dodatkowo będzie ogromny siniak na tydzień, a pracodawca zadzwoni po służby, że partner bije i się znęca.

PRYWATNIE -> no to wbijamy igięłkę i trach. Bez problemu, bez siniaków.

12. Czy tylko mne drażni zapach szpitala?

13. Posiłki w szpitalach - parówka love forever i coś, co wygląda, jakby było jedzone (chyba na porodówce nie smakowało).

foto: jeja.pl

 

14. Badania regularne są bardzo ważne - dopóki nie przyjdziesz bez większego powodu do ośrodka.

15. Szukanie bliskich w szpitalnym labiryncie - Pani męża rozjechał walec. Leży w sali 12,13 i 14.

16. Telefoniczne porady - Pan sobie weźmie witaminę C. Na złamaną nogę pomoże na pewno.

17. Pani Doktor ma przyjśc na 8 -  jest 8:30, ale najpierw herbatka, potem przejście wśród pacjentów do swojego gabinetu z myślą ,,beze mnie umrzecie", niczym szejk truskawkowy na wielbłądzie.

18. Dawanie głupich wskazówek leczniczych:

- Czyli mówi Pani, że nie może spać?

- Tak.

- A próbowała Pani położyć się do łóżka?

- Kurcze zapomniałam. Od kiedy trzymamy w domu trumnę, nie było miejsca na łóżko.

19. Traktowanie kobiet w ciąży - ja nie mam dzieci, ale ile razy widziałam, jak są traktowane w szpitalach osoby, które dają przecież życie? *włączam megafon* Każda z nas, niezależnie od tego, czy ma 15, czy 40 lat powinna być należycie traktowana! *wyłączam*

20. Lekarze nie potrafią się wyluzować nawet na chwilę - lubię żartować z ludźmi w sklepie, w pracy... ale mam świętą zasadę, żeby nie robić tego w stosunku do osób ze służby zdrowia. Już nie raz zostałam zlinczowana dziwną miną, podkreślającą fakt, że coś ze mną nie tak albo komentarzem. Siedzę cicho, chyba, że zauważe iż pielęgniarka/lekarz są w porządku. Co też się zdarza, żeby nie było :).

21. Nie wiem,czemu, ale nie dają dorosłym naklejek dzielnego pacjenta.

22. Gigantyczne rachunki za dentystę.

foto: paczaizm.pl

 

23. Strach przed dentystą (i punktem 22).

foto: besty.pl

 

24. Kiedy te wszystkie 23 punkty tak Cię zdołują, że koniec końców idziesz do lekarza wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujesz i nie masz wyjścia.

Oczywiście nie każdy lekarz jest taki sam. O tych miłych przeczytacie w kolejnym wpisie. A Wy co byście dodali do tych podpunktów? Albo który Was najbardziej drażni?

Zapraszam na Instagrama -> KLIK (tam nowinki w sprawie książki i aktualne story)


Pozdrawiam Kolorowo

Beatrycze
 

Podobne wpisy:



piątek, 2 lipca 2021

CZERWIEC Z HUMOREM

Czołgiem! Zapraszam na humorystyczne podsumowanie czerwca. Bez zbędnego paplania...

 

Foto: Facebook


 

CZERWIEC Z HUMOREM

Miesiąc Dumy.

Czerwiec jest moim ulubionym miesiącem w ciągu całego roku, dodatkowo nazwany został jako Miesiąc Dumy. Była Parada Równości, sporo firm zrobiło swoje logo kolorowym, niby nie tylko dla hajsu, no ale liczy się przekaz. Ludzie na portalach społecznościowych właśnie z tą dumą pokazują przynależność do LGBT, a także fakt wszelakiej akceptacji. Oprócz rządu, bo ma to w dupie. Zamknę lepiej ten temat bo kurwicy dostanę...

Szczepionki.

Wyobraziłam sobie ostatnio mem z takim dialogiem...

- Halo, nie mogę rozmawiać. Jestem na szczepieniu.

- Ale to ty do mnie dzwonisz...

- Sorki właśnie wchodzę, żeby się zaszczepić Chajzerem. Później pogadamy.

 

Ogółem zauważyłam, że teraz większość rozmów dotyczy szczepienia. Tego, czy do niego przystąpimy, a jak już tak, to czy bolało, jaką szczepionką, gdzie i jakie mieliśmy dolegliwości. Ludzie zaczęli masowo wykupować kalendarze, żeby zaznaczać, kiedy mają drugą dawkę. Ja postanowiłam, że w lipcu też napiszę prześmiewczy post o moim szczepieniu, jak to u mnie było, co by być na czasie. Jeśli chodzi o mnie to ani Was nie namawiam na szczepienia, ani nie odradzam. To jest Wasza decyzja i Wasze ciało, więc mi nic do tego. Po prostu opowiem swoją historię, a będzie zabawna.

Przynajmniej tekst ,,nie w szczepionkę" jest bardziej aktualny.

Jeśli jednak nie wiecie o czym porozmawiać na kawce ze znajomymi, naprawdę polecam temat szczepionek, jest bardzo rozbudowany i można wzbudzić sporo kłótni, rozwodów i kontrowersji. Nie odpowiadam za migrenę, problemy z trawieniem i nieplanowane ciąże.

Jezusie jaki gorunc.

Zimno. Źle. Ciepło. Żle. Umiarkowanie. Też źle. 

Ludziom nie dogodzisz. Ja tam uwielbiam upały, lubie jak jest ciepło. Jeśli nawet mam dość, to przypominam sobie, jak musiałam zawracać autem, bo droga zasypana, albo jak skrobałam je z rana i wiecznie spóźniałam się do pracy (swoją drogą wciąż się spóźniam, a wymówka ze skrobaniem szyb już jakoś przestała działać - nie wiem dlaczego). Poczujcie się, jak Olaf z ,,Krainy Lodu" i cieszcie się słonkiem. Nauczyłam się cieszyć życiem i Wy też potraficie. Jedźcie na rowery, weźcie dużo wody, czapkę na głowę i posmarujcie się czymś przeciw opalaniu. Nic Wam nie będzie, przeżyjecie. Albo jeźdzcie nad wodę. Są wakacje i można naprawdę różnie spędzić czas. Zimą tego nie będzie!

Usunięcie ,,Naszej Klasy".

27 lipca, ale info dali w czerwcu. To były wspomnienia. Z jednej strony szkoda, ale mówie Wam, żebyście wleźli, o ile jeszcze możecie na Wasze konta i pozapisywali te zdjęcia. Tam są legendy. U mnie jest masa fotek jakości mikrofalowej z pięknymi oczojebnymi ramkami. Ilość zdjęć szczura, którego wtedy miałam przewyższa ilość fotek we wszystkich moich albumach i zdjęcia aktorki, której nikt nie znał, a ja miałam na nią jakąś pieprzoną fazę (do dzisiaj ją kocham i wielbię, ale znormalniałam - no dobra, nie do końca). Oznaczanie pinezkami, to było coś. Złote myśli - nawet ja tam sama sobie odpowiadałam. To trzeba mieć fantazję.

A kto z Was pamięta Pet Party? Taka gra. Do dzisiaj pamiętam, jak jedna Weronika weszła na moje konto i mi ukradła wszystkie mebelki. Mówiłam, że się zemszcze i wciąż pamiętam! Swoją drogą jeśli ta gra się sama od siebie nie usunęła to ten mój króliczek już dawno zdechł pewnie. Zobaczmy... 

jakoś nie mogę jej znaleźć, chyba się usunęła.

R.I.P dla wszystkich zwierzaczków w tej krainie

foto: nk.pl




Pozdrawiam Kolorowo


Beatrycze


Zapraszam na Instagrama -> KLIK

piątek, 25 czerwca 2021

Recenzja serialu ,,Please Like Me"

 Czołgiem! Na początku wielkie PRZEPRASZAM za brak wpisu tydzień temu. Jestem leniwą bułą. W ostatnim poście dotyczącym Netflixa, opowiadałam o serialach, jakie widziałam w przeciągu roku. Moim zdaniem najlepszy z nich to właśnie ,,Please Like Me" i, podobnie jak rok temu, zasługuje na osobny wpis. Wtedy rysowałam bohaterów kreskówki, dzisiaj będzie troszkę o tym, co dzieje się na świecie...

,,Please Like Me" - jest to serial bardzo wyjątkowy. Pokazuje troszkę takiego świata, którego nam, a właściwie Polsce brakuje. Jak łatwo się domyślić, akcja dzieje się gdzieś tam w Stanach, dokładnie nie wiem gdzie, ale ,,ich świat" z tego, co widzę w social mediach głównie, jest jakoś bardziej otwarty na inność, miłość i równość.

 Czerwiec jest miesiącem dumy. W sobotę odbyła się Parada Równości. Z chęcią bym wzięła udział, ale problem z wolnym w pracy plus odległość dały mi ogromnego kopa w dupę. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Kiedyś to zrobię - tak sobie obiecuje. To, jak traktowani są ludzie ze społeczności LGBT to jest po prostu porażka i to głównie naszego kochanego rządu. Już nie chodzi nawet o brak jakichkolwiek praw, ale o traktowanie przedmiotowo, dzielenie ich na gorsze społeczeństwo, tylko dlatego, że kochają inaczej. W magazynie ,,Replika" - jedynej krajowej gazecie poruszającej te ,,sprawy", a właściwie na jej tyłach z poprzednego numeru, zobaczycie coś takiego (zdjęcie). Moim zdaniem to wstyd, że prezydent wypowiada takie słowa. Gazetkę polecam, bo można poznać ten świat, czasami z innej, zupełnie nieznanej nam perspektywy.


 

Jak to wygląda z tej mojej? Moim zdaniem bycie homoseksualistą, biseksualistą, hetero, trans... itd., można porównać do bycia lewo i prawo ręcznymi. 

Gdy chodziłam do zerówki umiałam już pisać (z matmy było gorzej, oj gorzej xd). Nasza wychowawczyni dosłownie przekładała uczniom długopisy z lewej do prawej ręki, mimo, iż wypracowanie wiodącej dłoni już mieli za sobą (jedzenie posiłków, rysowanie itd.). Przynosiło to taki rezultat, że dzieciaki nauczyli się pisać drugą dłonią, ale o wiele gorzej i brzydziej, co im zostało, aż do czasów gimnazjum, bo tam też z większością się rozstałam. Niektórzy z nich w późniejszych klasach sami się nauczyli pisać lewą ręką, bo zmieniła się szybko nauczycielka i nie zwracała na to uwagi. Wtedy pisali ładnie. Ja jestem praworęczna, więc nie miałam tego problemu. Jaki to ma związek z LGBT?

Jeśli człowiek ma już od dzieciństwa ukształtowane, że jest leworęczny to ciężko będzie mu się zmienić na praworęcznego, a nawet jeśli to zrobi, to będzie prawdopodobnie gryzmolił. Podobnie jest z orientacją. Jeśli od młodych lat człowiek wie, że jest gejem, to nawet jak na siłę, będzie próbował szukać partnera innej płci, niż swoja własna, będzie mu ciężko w takim życiu trwać i kochać. Może to robić, ale będzie nieszczęśliwy. Ja też bym mogła się nauczyć pisać lewą ręką, ale będzie mi to źle szło i nawet jak się przyzwyczaje, to coś czuje, że nikt mnie nie rozczyta. Będzie mi się źle pisało...

Zawsze tym porównaniem kieruje się, gdy komuś tłumacze, że miłość, to po prostu miłość. Jeśli ktoś się źle czuje w swoim ciele, niech to zmieni. Niech nosi to co lubi, a nie to co musi. Inaczej nie będzie żył. Te postawę również przedstawiam w swojej książce ,,Historia Śmieszka", ale nie o tym dzisiaj...

foto: filmweb

Dzisiaj o serialu, który się toczy w miejscu, gdzie nie ma aż takiego złego nacisku na inność. Przedstawia historię Josha, młodego chłopaka, który stwierdza, że jest gejem. Nie ma problemu z powiedzeniem o tym rodzinie, każdy go akceptuje takim, jaki jest. Podobnie jak przyjaciele, a nawet była dziewczyna, która staje się jego przyjaciółką. Chociaż i w tym świecie znajdziemy paru homofobów, większość zaraża pozytywnym uśmiechem i miłością. 

Bardzo śmieszny, pokazuje wiele ciekawych aspektów, problemów związanych z psychiką człowieka, światem, jaki ich otacza. Bohaterowie są wręcz przerysowani, komediowi. Mają bardzo szalone pomysły. Jeden z nich ucieka ze sklepu z wózkiem, bo nie ma jak wziąć zakupów do domu, a później wstydzi się oddać wózek z powrotem, więc zostawia na środku i wieje. Chodzenie w stroju dinozaura i niszczenie papierowego miasta, hodowla kurczaków (w tym Adele, co okazała się być kogutem). Masa różnych przygód, która doprowadza do stwierdzenia, że warto mieć jednak tą drugą osobę, która pomoże Ci i wesprze, kiedy trzeba. 

Swoją drogą zazdroszczę tak szajbniętych przyjaciół. Barykadowaliście kiedyś swojego najlepszego kumpla meblami, żeby nie mógł wyjść z pokoju tylko dlatego, że zjadł Wam obiad?

Nie do końca normalni bohaterowie, którzy trudzą się z miłosnymi problemami, rodzinnymi troskami, ale wciąż pozostają fajną i zgraną paczką. Serial pokazujący moc przyjaźni i tolerancji. Dziwny, czasami zagmatwany, jak Josh, który próbuje wszystkich ogarnąć (w tym siebie) niczym puzzle, ale nie jest to takie łatwe.

Serial ,,Please Like Me" do zobaczenia na Netflixie. Bardzo, ale to bardzo polecam z całego serducha, wątroby i prawej stopy.

 I kilka słów ode mnie na koniec: szanujmy się, życie jest jedno, niech każdy po prostu będzie sobą, a mój blog jest otwarty dla każdego!

Zapraszam na Instagrama -> tam już niedługo zobaczycie pierwsze egzemplarze mojej książki, które do mnie dotarły!


Pozdrawiam Kolorowo


Beatrycze
 
 

Podobne wpisy:

  • Rok temu był wpis o zwycięzkim serialu ,,Nie ma jak w rodzinie" -> KLIK



,,Kiedyś to było..." - czyli historia o moim szczepieniu.

Czołgiem! Dzisiaj będzie bardzo aktualny wpis . Chcecie wiedzieć, co ma piernik do wiatraka? Albo szczepienie do bolącego zęba? Zapraszam ...