wtorek, 21 czerwca 2022

Wersal, wizyta na wieży Eiffla, Luwr i inne, czyli Paryska przygoda część druga!

Czołgiem! W ostatnim wpisie był wstęp do naszego wyjazdu. Opowiadałam o przeciążeniu samolotu moją masą, seksownym stewardzie i Polach Elizejskich, które polami okazały się nie być. Dzisiaj dalsza część przygody...

3.06.2022 - Czuć bułką paryską.

Dzień zaczeliśmy bardzo wcześnie, od zjedzenia kruesanta na słono i na słodko. Ku naszemu zdziwieniu na śniadaniach nie było bułek, ale właśnie takie rogaliki i bułka paryska. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie, tym bardziej, że w hotelu mieliśmy wykupione jedynie śniadania.


 


Tego dnia mieliśmy odwiedzić Wersal. Wejscie mieliśmy wykupione na 10:30, jednak od naszego hotelu, ba... od samego Paryża jest to spory kawałek i niemałe wyzwanie dla takich nieogarów, co tramwajami nie umieją się poruszać w Gdańsku. Musieliśmy metrem dostać się na jedną ze stacji, której nie umiem wymówić. Potem na plac Invalide, czy jakoś tak i tramwajem do Wersalu. O dziwo to nam się udało i na miejscu byliśmy godzinę przed czasem. Skorzystaliśmy z tego i udaliśmy się do piekarni, gdzie zobaczyłam fajne ciastko. Miałam ochotę na coś słonego, więc zauważyłam bułeczkę z serem i pieczarkami. Po zakupie okazało się, że to nie ser, a budyń i nie pieczarki, a czekolada. Cóż... może i słodkie, ale i tak smaczne. Przed wejściem do Wersalu oczywiście nas sprawdzali. Tam wszędzie sprawdzają, jak na lotnisku, bo się boją zamachów. Ulice często odwiedzane też mają swoje specjalne barykady. Nie dziwię się, chociaż robią się spore kolejki. Na szczęście mogliśmy wnieść słodycze z pobliskiego sklepu, które kupiłam dla siostry.


 

Budynek był ogromny, a i samo ogrodzenie robiło wrażenie. Na zdjęciu zajebista ja, wyglądająca jak taka typowa Grażyna turystka.


 

Cały zamek to jeden wielki przepych. Gdybym miała interpretować i zachwycać się każdym obrazem z kolei, musiałabym dopłacić do hotelu za conajmniej rok. Ogromna ilość obrazów i mebli, które kiedyś towarzyszyły królom. Dużo portretów, głównie Napoleona... odwzorowane pięknie sypialnie i gabloty z rzeczami, jakie wtedy używali. Złote to, a skromne...


 

Nieopodal znajdował się piękny ogród. Niestety trzeba było za niego dodatkowo zapłacić 10 Euro za osobę. Mimo wszystko skorzystaliśmy i zrobiliśmy naprawdę ładne zdjęcia. Widoki niesamowite, a całość pięknie zadbana i ooogromna! Minus taki, że można było płacić tylko kartą, więc jeśli wybieracie się do Francji zaopatrzcie się w nią, bo wiele rzeczy opłaca się właśnie tak.


 

Później wróciliśmy do hotelu i zjedliśmy wspólny obiad. Następnie wybraliśmy się na Wieże Eiffla, bo co to za wycieczka do Paryża bez tego punktu! Niestety tutaj mieliśmy pecha, bo troszkę za długo byliśmy w restauracji, pogubiliśmy się w metrze i nie zdążyliśmy na opłacony już rejs statkiem po Sekwanie. Sprawa wygląda tak, że wejście na wieżę mieliśmy o 22, a ostatni statek odpływał pół godziny po tym czasie. Postanowiliśmy szybko wejść i zejść z tej wieży, żeby zdążyć, ale niestety się nie udało, ponieważ była kolejka... do kolejki jadącej w dół, a samo zejście z góry schodami trwało około 20 minut.




 

Przyznam, że trochę jestem zła, ponieważ ,,na szybko" weszliśmy i zeszliśmy z wieży, żeby zdążyć, a i tak się nie udało, bo statek odpływał, gdy dotarliśmy na miejsce. Gdybyśmy wiedzieli, że i tak nie zdążymy - zostalibyśmy dłużej na wieży. Ale i tak jestem z nas dumna, że mimo bólu nóg zeszliśmy sami schodami w dół. Mimo wszystko mamy piękne zdjęcia z samej góry, chociaż nie zdążyliśmy zwiedzić tego, co się znajduje w samej budowli, a były tam restauracji i różne sklepy.

Potem niestety nie wiedzieliśmy jak trafić do domu i wróciliśmy taksówką totalnie zmęczeni. To był naprawdę męczący dzień.

3.06.2022 - Polskość w Paryżu.

Z rana udaliśmy się na wycieczkę tropem Polskich znaków w Paryżu. Widziałam między innymi dom w którym mieszkała Maria Skłodowska-Curie z mężem. Odwiedziliśmy też słynną katedrę Notre Dame. Niestety nie dało się wejść do środka ze względu na pracę remontowe po pożarze. Dowiedziałam się od przewodnika, że pracownik, który był tam pierwszy dzień został odpowiedzialnym za powstanie pożaru, bo nie dopilnował wszystkiego. Ten to ma pecha.



 

Później odwiedziliśmy Muzeum w Luwrze. Budynek jeszcze większy, niż Wersal. Całość ogromnie przeładowana obrazami i obiektami. Od reliktów z czasów starożytnego Egiptu, jak mumie, po elementy dawnego Luwru, starych osad itd.







 

Śmieszyło mnie, że na początku każdy powoli oglądał pierwsze prace - szkice Leonarda, a później tylko zerkali, ponieważ nie było na to totalnie czasu, ani sił. Nogi po prostu odpadały. Na szczęście, pracownicy pomyśleli i w środku było trochę siedzień, więc dało się co jakiś czas usiąść - przeciwnie do Wersalu. Niektórzy nawet tam spali.

Najważniejsze obiekty zaliczone... słynna Mona Lisa do której kolejka była ogroooomna! Nike z Samotraki, Wenus z Milo, czy obraz z Joanną  d’Arc.



Po zjedzeniu posiłku mieliśmy znowu ogromnego pecha. Zaczęło strasznie padać i pojawiła się burza. Na szczęście mieliśmy płaszcze, chociaż przy tej ulewie niewiele pomogły. Przestał też działać internet, przez co... nie zdążyliśmy na kolejną wycieczkę. Na szczęście udało nam się ich złapać i odwiedziliśmy Wzgórze Montmare, które było po prostu przecudowne. Byliśmy tez podczas fragmentu mszy, która wygląda o wiele radośniej, niż u nas. Wszyscy śpiewali i się radowali.






4.06.2022 - Czas kończyć wycieczkę.

Strasznie bałam się odprawy we Francji, okazało się jednak, że poszło łatwiej i sprawniej, niż w Gdańsku (chociaż tam też nie było problemu, tylko obiekt duży). Ostatnie drobne eurasy wydałam na lotniskowe jedzenie. Podróż do domu była lepsza, niż tamta. Załoga tym razem mówiła po polsku. Kupiłam niewiele pamiątek... małą Wieżę Eiffla, kilka rzeczy z Małego Księcia, którego kocham, bransoletkę, magnesy, karty...

 

Podsumowanie:

Wycieczka nie była zbyt długa i zasadniczo to był jej minus, zacznijmy więc od nich. Bardzo przeładowana atrakcjami. Jedliśmy tylko śniadania i obiadokolacje (spokojnie, nie chodziliśmy głodni) i cały czas coś się działo. Z jednego miejsca mieliśmy chwilę na przetransportowanie się do drugiego, co nie było łatwe w obcym mieście i często się gubiliśmy. Pomijając zmęcznie i ból nóg, ale wiadomo - mieliśmy zwiedzać. Dostaliśmy bilety na metro, całodobowe - które nie działały. Czasami jechaliśmy na gapę, innym razem kupiliśmy jednorazowe na własny koszt - 7 euro za przejazd... Przez przeładowanie atrakcjami nie udało nam się zdążyć na rejs Sekwaną, a także spóźniliśmy się na jedną z wycieczek. Tak jak mówiłam, wszystko trzeba było całkiem sprawnie zwiedzać, pamiętając o wszechobecnych kolejkach i sprawdzaniu wszystkiego, co wnosisz.

Teraz czas na plusy. Jedzenie było bardzo dobre. Jedne z lepszych, jakie jadłam. Słyszałam, że francuzi nie chcą mówić po angielsku, ani pomagać, jeśli nie mają w tym biznesu. Ja się z tym nie zgodzę... podchodziliśmy do obcych ludzi i pytaliśmy gdzie co się znajduje, jak dojechać. Każdy nam pomagał i próbował wszystko wytłumaczyć po angielsku, jak umiał. W ogóle francuzi są bardzo mili i uprzejmi. Mają bardzo dobre pieczywo, szczególnie słynną bułkę paryską. Słyszałam, że Paryż jest brudny i też się z tym jakoś szczególnie nie zgodzę. Nie czułam jakiegoś smrodu, wszystko było w miarę zadbane. Chociaż wymieniłam to w minusach, to cieszę się, że zobaczyłam te wszystkie rzeczy, budowle i zabytki. Naprawdę robią wrażenie. Kompletnie inny świat, daleki od tego, jaki mam w Gdańsku.

 Czy jeszcze kiedyś odwiedzę Francje? Tak, mam w planach wyjazd do Disneylandu, ale to może za kilka lat. Czy jestem zadowolona z wycieczki? Jak najbardziej, chociaż gdybym miała dzisiaj się na nią wybrać, wolałabym te atrakcje rozłożyć o chociaż jeden dzień dłużej, by się bardziej nimi nacieszyć.

 Kilka pytań do Was:

1. Jakie państwo chcielibyście najbardziej odwiedzić?

2. Polecacie jakieś jednodniowe wycieczki w Polsce?



Pozdrawiam Kolorowo

~Beatrycze👩



14 komentarzy:

  1. Pierwszy raz się zetknełam z takim typem wycieczki, wszystko masz opłacone, ale sama w zasadzie sie poruszasz i musisz ogarnac w terenie. No ale widac, że udało Wam sie sporo zobaczyć i jesteś zadowolona. :)
    Ja jeszcze w Europie nie byłam na Bałkanach i w Portugalii. Ale nie wiem, czy to mi się kiedys spełni. Teraz już mniej podróżuję, tylko do znanych Karkonoszy, gdzie jestem jak u siebie.
    Jednodniowych wycieczek mozna zorganizować mnóstwo, ale to raczej po swojej okolicy, bo inaczej większośc dnia w podróży...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo chciałabym pojechać do Indii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie zdążylam zwiedzić Luwru, dlatego kiedyś do Paryża planuję wróćic- za to rejs Sekwaną mam zaliczony :-)
    Jeśli chodzi o miejsce gdzie chciałaby pojechać jest ich wiele ale na szczycie listy mam USA, Tajlandię i Japonię :-) ( coś się zrealizuje w przyszłym roku jak już sobie sprawy w nowej pracy uporządkuję :-P )
    Co do jedniodówek w Polsce to w mojej oklicy chyba polecałabym Kórnik :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o Polskę- polecam Wrocław i Warszawę :)
    Sama chciałabym jechać do USA, w tym roku prawie się udało, ale niestety wyjazd nie doszedł do skutku przez to że byłam świadkiem na ślubie- mam nadzieję że za rok się uda ;)
    Fajnie że mimo, że mieliście wszystko opłacone, to chodziliście wszędzie sami :)
    Niefajnie wyszło z tą burzą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tam czytam Twoja relacje, to mysle, ze przydalby sie jeszcze jeden dzien, zeby spokojniej rozlozyc atrakcje i na wszystko zdazyc.
    Na liscie panst do odwiedzenia mam kilka, sama nie wiem, ktore najbardziej. Z takich, gdzie nie bylam, a ktore ze wzgledu na mala problematycznosc sa priorytetowe, to Portugalia. :)
    Jako, ze mieszkam na drugim koncu Polski, moje propozycje jednodniowych wycieczek raczej nie beda dla Ciebie. :) Dla mnie zawsze Jura i Beskidy sa dobra opcja. Albo Krakow, jak ktos woli miasta. Lub dla typowego zwiedzania zamek w Mosznej czy palac w Pszczynie (tam nie bylam).

    OdpowiedzUsuń
  6. Paryż nigdy nie wydawał mi się atrakcyjnym kierunkiem do zwiedzania. Na pewno ma ciekawą historię i piękne zabytki, ale mnie w ogóle nie interesują zabytki w podróży. Tak samo nie rozumiem pójścia do muzeum tylko po to, żeby zrobić sobie zdjęcie z Mona Lisą - tak patrzę na to zdjęcie, co dodałaś i wielu ludzi ma w ręku smartfony. Ogrody faktycznie ładne.

    Najbardziej marzy mi się Japonia i Gruzja.
    A co do jednodniowej wycieczki w Polsce - Szymbark (niedaleko masz :D), Toruń, Poznań.

    OdpowiedzUsuń
  7. O super, ze udało się Tobie wyskoczyć do Paryża. Jeśli ty nie zdążyłaś zaliczyć rejsu i na szybko wchodziłaś na wierze, to ja jako powolny żółw, pewnie ominęłabym jeszcze więcej planowanych atrakcji. :D a z tym oglądaniem zabytków, to tak jest, że przy pierwszych to się człowiek "rozpływa", przystaje, robi zdjęcia, a później na szybko tylko spojrzy na kolejne i śmiga dalej, he, he. :D
    Co do państwa, to kiedyś bardzo chciałam polecieć do Portugalii, na Maderę. Ostatnio intensywnie myślę o USA, ale to droga zachcianka, poza tym lubię Europę, więc fajnie byłoby zwiedzić ciekawsze miasta.
    A w Polsce ja jestem zakochana we Wrocławiu, Trójmieście, Kraków też ładny, polecam oczywiście Poznań. Ogólnie każde większe miasto ma coś w sobie do zaoferowania. Kilka razy byłam zapraszana również do Jeleniej Góry - podobno jest przepięknie, ale nigdy jeszcze nie wybrałam się w te rejony.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam serdecznie ♡
    Super relacja! Ja nigdy nie byłam we Francji, ale może kiedyś uda mi się ją zobaczyć :) Tydzień temu z hakiem wróciłam z Belgii ^^
    Wieżę Eiffla widziałam tylko w Minieurolandzie :D
    Moim największym marzeniem i to już od młodych lat, jest wycieczka do Japonii. Jestem nią zafascynowana i bardzo bym chciała ją poczuć na żywo :)
    W Polsce też można zorganizować fajną wycieczkę. Oprócz dużych miast można skusić się na wycieczkę np. po górach :) Zależy, czy chce się bardziej zwiedzać czy odpoczywać :)
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie było wrócić wspomnieniami do Paryża dzięki Twoim zdjęciom <3 uważam, że warto odwiedzać takie miejsca i je po prostu "odhaczyć" bo któregoś razu jakiś nieodpowiedzialny typek może puścić coś (np. katedrę właśnie) z dymem i wtedy już po ptakach :P a Disneyland polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W Paryżu byłam dawno temu, jeszcze jak chodziłam do podstawówki, z rodzicami. Disneyland wtedy też zaliczyliśmy i chyba on mi najbardziej utkwił w pamięci. Cieszę się też, że Notre Dame zobaczyłam przed pożarem ale mi szkoda teraz tego faceta... Pewnie miał przerąbane :/. Z jazdą metrem i odnajdywaniem wszystkiego nie wiem czy bym sobie sama poradziła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja starsza córka marzy o wycieczce do Paryża i kiedyś w końcu musimy się wybrać. W tej stolicy jeszcze nigdy nie byłam. Mój mąż zwiedzał Paryż 20lst temu,ale od tego czasu pewnie wiele się zmieniło. On akurat wspominał że na ulicach jest bardzo brudno,może teraz mają lepsze służby sprzątające ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Taka trochę nerwowa ta wycieczka (z bieganiem, spóźnianiem się etc.), ale nie wątpię, że było fantastycznie :) Nigdy nie byłam we Francji, zresztą byłam w niewielu krajach. Do nadrobienia :)

    Odpowiadając na Twoje pytania:
    1. Wszędzie bym chciała pojechać ;D Ale najbardziej chyba do Hiszpanii zobaczyć Barcelonę.
    2. Wrocław, Poznań, Kraków, Zakopiec, być może Trójmiasto (być może, bo dużo atrakcji, więc nie wiem, czy jeden dzień wystarczy) - ogółem zależy, z jakiego punktu startujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tym budyniem i czekoladą to fajnie, przynajmniej na słodko miałaś. :)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedzam każdego, kto zostawił u mnie komentarz i zostawiam ślad na jego/jej blogu lub stronie internetowej przed pojawieniem się kolejnego wpisu!
Pozdrawiam Kolorowo!