Czołgiem! Czekaj czekaj... jak nie lubisz koncertów, skoro ciągle kobieto marudzisz, że chcesz na jakiś iść, albo, że nie możesz bo masz do dupy dojazd, pracę... a bo ja lubię koncerty, nawet bardzo. Są dla mnie lepsze, niż jakiekolwiek imprezy, jednak dzisiaj, aby było śmieszniej skupie się na tych koncertowych minusach!
,,24 powody" dla których nie lubie koncertów
Po jeden... kiedy czekasz bardzo długo na koncert, od rana koczujesz pod sceną z innymi wytrwałymi o suchej bułce i wodzie, tylko po to by mieć najlepsze miejsca, a tu wpycha ci się taka karyna i ciśnie cie na te barierki, że robi się na brzuchu sześciopak. Chciałaś mieć lepsze miejsca? To trzeba było przyjść szybciej, widocznie tak ci nie zależało...
2. Problem z sikaniem - stoisz przed sceną, najlepsze miejsce. Czy chce mi się siku? Nie, ale pewnie jak zacznie śpiewać X za trzy godziny to się ci zachce. Czmychnąć do toi toja, który stoi dwa jebane kilometry dalej, spróbować wytrzymać, czy siknąć do Cisowianki (moja ulubiona woda - niech ma reklamę)?
3. Komunikacja - jeszcze dojechać się jakoś da, ale wrócić po koncercie to jest dramat. Albo uda ci się z kimś pojechać autkiem, albo jakiś tani hotel, albo się szlajasz i modlisz, aby cię nikt nie zaczepił i nie zabrał ci ostatnich cebulionów.
4. Małe dzieci - zawsze rodzice je wpychają na sam przód. My mówimy, że będzie tutaj przepych, nacisk i cholernie głośno, a dzieciak nie ma słuchawek, ale to nic. Poźniej problemy, że bombelek ma siniaki. I rodziców debili.
5. Osoby niepełnosprawne na koncertach - nie mam problemu, koncert jest dla każdego, ale jest podobny problem, jak z dziećmi. Zawsze sugeruje, by się zwrócić do ochrony, a oni bez problemu powinni wpuścić przed barierki. Wtedy taka osoba nie będzie popychana przez tłum ludzi, a jednocześnie będzie miała zajebisty widok na wszystko.
6. Występy miejscowych zespołów na plenerach - najczęściej dzieci wyjące jakies smęty. I nie mówię, niektóre są dobre, ale ostatnio to mi prawie uszy odpadły...
7. Oczekiwanie na gwiazdę wieczoru - zawsze się spóźnia.
8. Na darmowych plenerach zawsze znajdzie się jakiś nawalony typ, co wkurwia, tańczy do każdej randomowej muzyki i wkurwia.
9. Ciężko dojść do miejsca koncertu - o ile jest to jakiś budynek, to nie ma problemu. Gorzej, gdy jest to jakaś randomowa polana między blokami. Za siedmioma górami, siedmioma lasami...
10. Robienie zdjęć na koncertach - jakość mikrofalowa. Później i tak będziesz udostępniał te innych.
11. Zawsze, ale to zawsze (nawet na płatnych) znajdzie się ktoś, kto przyjdzie na koncert i będzie hejtował wokalistę zanim ten zacznie śpiewać - to na cholerę tu przylazłeś?
12. Ten jeden fan, który nagrywa cały koncert, mając rękę przed twoim ramieniem.
13.Smutne jest to, że głównie wokalista jest doceniany za swoją pracę, a reszta bandu nie...
14. Kiedy mówią, że wpuszczają na 16, a jest 17:30 i wciaż stoicie na zewnątrz.
15. Gdy rozkłada się sklepik z merchem Artysty i już wiesz, że cała wypłata pójdzie w pizdu...
16. Nigdy nie wiadomo jak się ubrać - jeśli jedziesz na plener to albo się spocisz jak świnia, albo zmarźniesz, albo będziesz mokry.
17. Zawsze na koncercie znajdzie się ktoś komu przeszkadza to, że ludzie się bawią... skaczą, tańczą i nie daj bosz go dotkną!
18. Supporty - oczywiście przed gwiazdą główną musi wjechać jakieś disco polo i miejscowe smęty.
19. Ceny - nie dość, że bilet kosztował krocie, to musisz wywalić wodę, bo miałaś więcej niż pół litra żytniej i kupiłeś nową za 7zł...
20. Niestety na takich koncertach trzeba pilnować swojego portfela i telefonu. Ja zawsze trzymam wszystko w nerce zapiętej od przodu.
21. Organizacja - przy zamniętych koncertach pracuje masa ludzi, ale nikt nie wie o której właściwie będzie koncert, o której wejdziemy. Oczywiście zawsze jest opóźnienie.
22. Jak wyższa osoba stanie przede mną i nic nie widzę.
23. Kiedy wszyscy jesteśmy splaszczeni, śmierdzi potem, tanimi perfumami i piwskiem.
24. Gdy wbijasz na koncert, a tam każdy ma fanowską koszulkę, prócz ciebie i czujesz się nagi...
Mam nadzieję, że wpis się Wam podobał. Zapraszam TUTAJ aby kupić moją nową książkę pt: ,,Historia Śmieszka" :D
Zapraszam też na Instagrama -> KLIK
Podobne wpisy:
- 3.07.2020r. -> ,,24 powody" dla których nienawidzę publicznych toalet.
- 10.04.2020r. -> ,,24 powody" dla których nienawidzę sąsiadów.
Nie chodzą na koncerty, ponieważ atmosfera tam panująca bardzo mnie męczy nie wyciągam z tego żadnej przyjemności dla siebie.
OdpowiedzUsuńTo prawda, że ludzie pod sceną bardzo się pchają i nieraz spotkałam się z taką sytuacją, że rodzice specjalnie wpychali dzieci, a przy okazji siebie na sam przód. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPunkt 12 i 24 - oj tak.
OdpowiedzUsuńNatomiast wciśnięte przede mnie dzieci na koncercie Petera Gabriela wspominam bardzo dobrze, bo miałam rewelacyjny widok, w zasadzie stalam w pierwszym rzędzie. ;)
Na szczęście są jeszcze kameralne koncerty :)
OdpowiedzUsuńJak lubię koncerty i nawet te plenerowe to do kilkoma podpunktami zdecydowanie bym się podpisała :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Mada
Od lat nie chodzę na koncerty. Chyba już za stara jestem na to przepychanie- tak tego zdecydowanie najbardziej nie lubię ;)
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie ♡
OdpowiedzUsuńKiedyś częściej bywałam na koncertach, teraz... nie ma okazji. Nawet jak są okazje, to już mogę stać na końcu, albo nawet pod tojtojami :D Kiedyś byłam dobra w przepychaniu, broniłam swojego miejsca jak lwica młodych, żaden dzieciak się nie prześlizgną. Teraz chyba nie co sflaczałam i przypuszczam, że tłum mógłby mnie zdeptać. Obecnie wybieram bezpieczniejsze miejsca :D Koncerty plenerowe mają swój niepowtarzalny klimat.
Już w niedziele w mojej wsi dożynki gminne, oj będzie się działo! :D
Pozdrawiam cieplutko ♡
Oj masz rację, wiele zespołów upadło, albo zmieniało wokalistów, bo reszta muzyków była zazdrosna o sławę. Niektórzy tworzyli własne zespoły i też śpiewali by być sławni. ;)
OdpowiedzUsuńO z tymi koncertami to mam podobne odczucia. Najgorzej jest właśnie przy barierkach. Kiedyś mnie tak docisnęli do tych barierek, że byłam cała posiniaczona, a żeby wyjść z tłumu to graniczyło z cudem. Co do spóźnień gwiazdy wieczoru to jeszcze ujdzie, ale u nas raz była sytuacja odwrotna, 6 zespół zamiast wystąpić planowo o 20 to na scenę wyszedł o 16, bo spieszył się jeszcze na występ na festiwalu w Opolu. Ludzie, którzy przyjechali później byli wściekli.
OdpowiedzUsuńJa też za nimi nie przepadam ;)
OdpowiedzUsuńJa nie napisałam, że za nimi nie przepadam. Wręcz przeciwnie. Wyłoniłam tylko ich minusy...
UsuńJa lubię koncerty, Ty masz duże doswiadczenie 'w tym temacie', zgadzam się z Tobą :-) Mimo tych niedogodności, sam klimat konceru sprawia, że jestem zadowolona, oczywiście ważne jest kto wystepuje ✨
OdpowiedzUsuńPozdrawiam 🌻
Lubię koncerty, ale zawsze wkurza mnie to, że tak jak napisałaś, zawsze ktoś wyższy ode mnie stanie przede mną i nic nie wiedzę, albo ogólnie ludzie wpychają się przede mną jak mam dobrą widoczność i nic nie widzę...
OdpowiedzUsuńIt look funny
OdpowiedzUsuńByłam 2 razy na koncercie (tego samego zespołu, bo to mój ulubiony) :D Pierwszy raz na stadionie, miejsca z dala od sceny, ale przynajmniej siedzące :D Nagłośnienie było dobre, dodatkowo telebimy więc coś tam było widać i bawiłam się świetnie. Drugi raz już w hali, tym razem pod sceną, ale na szarym końcu, duży ścisk, gorąco i nic nie widać, więc już tak kolorowo nie było. Ogólnie to zgadzam się, że cała organizacja, dojazd, czekanie w kolejkach i te wszystkie inne niuanse są irytujące, ale jednak już sam koncert i wrażenie super :D
OdpowiedzUsuńW sumie to wybrałabym się jeszcze na jakiś koncert, tyle że musiałby to być zespół lub wykonawca, którego bardzo lubię :)
Dużo zależy od organizatorów koncertu, co prawda dawno nie byłam na żadnym koncercie, ale akurat na szczęście najczęściej były to koncerty na stadionie z miejscem siedzącym i dobrym nagłośnieniem, albo kameralne sale, więc mam dobre wspomnienia, a koncert to jednak ciekawsze wrażenia, niż słuchanie w domu :)
OdpowiedzUsuńja nie chodzę na koncerty za głośno;p
OdpowiedzUsuńOwszem, minusów jest trochę, ale... ja kocham koncerty, dla mnie to żywioł i życie!
OdpowiedzUsuńDla mnie też <3
UsuńCiekawe spostrzeżenia
OdpowiedzUsuńOsobiście uważam, że to strata kasy. Nie masz kontaktu z nikim z zespołu, gapisz się gorzej niż w telewizorze, uszy czasami bolą, często opada mit cudowności zespołu i wokalisty.
OdpowiedzUsuńCzasami koncerty są za darmo. Z tym kontaktem to zależy, co mamy na myśli, bo lepszy kontakt jest na żywo raczej niż w telewizorze. :)
UsuńPunkt 2 to dla mnie zawsze problem na wydarzeniach typu festiwale czy juwenalia. Znajdzie się dobre miejsce, a do wc daleko, kolejka i do tego brudne. Punkt 8 mi przypomniał lokalnego pijaczka na miejskich imprezach, raz też siedział pod bloiem i reklamował, jaki zespół będzie :D (A swoją drogą niektórzy wykonawcy bywali fajni, był Miuosh kiedyś, Oberschlesien, IRA...). A poza tym ja raczej jestem niekoncertowa, choć jest kilku wykonawców, na których bym chętnie poszła - tylko raczej nie spodziewam się ich w Polsce... :P
OdpowiedzUsuńJa na koncerty nie chodzę, bo mnie to nie rajcuje, a po drugie muzy można posłuchać chociażby na yt.
OdpowiedzUsuńHaha ze wszystkim się zgadzam a i tak kocham koncerty :D i nie mogę się doczekać marudzenia na kolejny :P
OdpowiedzUsuńMam taaaak samo
UsuńOgólnie koncerty lubię :)
OdpowiedzUsuńAle wiadomo sporo jest też ich minusów :D
Moimi ulubionymi są zdecydowanie te kamerlane w klubie itp :)
Pozdrawiam
Mam 165 cm wzrostu. ZAWSZE przede mnie wejdzie jakiś wysoki typ. Kiedyś po prostu stałam i się wkurzałam, a teraz zaczepiam i mówię: "Piękne widoki, nie?" albo "nie, spoko, nie przejmuj się, wszystko widzę" - zazwyczaj działa. ;)
OdpowiedzUsuńPiona! Mam tak samo, a jestem centymetr niższa od Ciebie :)
Usuń